sobotnio-przedmeczowo
d a n e w y j a z d u
36.83 km
0.00 km teren
01:25 h
Pr.śr.:26.00 km/h
Pr.max:45.60 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:240 m
musiałem się streszczać, o 16.30 zaczynał się półfinał...
dobrze że wygrali, mogę jutro dzięki temu o 16 np. wyjść na rower zamiast oglądać Polaków, chociaż pewnie i tak będę o tej 16 śmiał się z upokorzonych Rosjan i Bułgarów:)
dziś jakoś tak szybko mi się jechało, a na górce do łężyc w całości wjechałem na 3-5, pierwszy raz... ciężko było, ale parę minut i już byłem zregenerowany, co to dla mnie takie górki:)
Kategoria 10 - 49,99, AVS > 25
śmigańsko po gdańsku
d a n e w y j a z d u
100.77 km
0.00 km teren
04:31 h
Pr.śr.:22.31 km/h
Pr.max:56.09 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:290 m
dziś od rana po gdańsku, pierwszo do kumpli na chełm po indexy przy okazji, później indexy złożyć w bezpieczne miejsce u pana dziekana w sekretariacie, później jakoś po gdańsku, centrach handlowych (całe przymorze zwiedziłem:)
i tak cały dzień zleciał:)
Kategoria 100 - 149,99
Gdynia - Hel (Rzucewo Club Mix:)
d a n e w y j a z d u
161.12 km
25.00 km teren
06:48 h
Pr.śr.:23.69 km/h
Pr.max:53.54 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:290 m
była w planach trzysetka, ale niektórzy wybili mi to z głowy i pojechałem na dawno już wyczekiwaną trasę, do Helu.
ta trasa to był taki święty graal od dzieciństwa. patrząc na półwysep helski z 'moich' plaż to wydawało się to bardzo daleko, na horyzoncie. myślałem że tam dojechać i wrócić to tylko dla 'prawdziwych' kolarzy, prawie zawodowców. po prostu było to bardzo dla mnie nierealne. nawet taka jedna pani co się zawsze wszystkim chwaliła to mówiła że jej syn sobie śmiga na hel i z powrotem rowerem. pukaliśmy się w czoło, bo to przecież niemożliwe. miałem wtedy może z 10,12 lat.
ale przyszedł ten dzień, gdy mam już lat prawie 21(jeden dzień:), wszystko jest gotowe, forma jest, rower jest, pogoda też, no i pojechałem! i wróciłem, tego samego dnia. ale to była oczywista oczywistość, przecież już tyle dwusetek mam na koncie, a to 'ledwie' 160. ale to była taka psychiczna bariera, cel. no i dzisiaj już wszystkie bariery w tym sezonie przełamałem:)
pogoda taka sobie, i chmury, i trochę słońca, i nawet deszcz był (jak zwykle na Helu ofkors). ale żeby nie było, opalanie było jak najbardziej, po co bym tam jechał:)
turystów ilość określiłbym na 'średnio-mało', czyli nie przeszkadzali za bardzo na ścieżce:)
do pucka śmignąłem przez osłonino, żeby te premię górską poza kategorią w mrzezinie ominąć:)
a tak w ogóle to fajnie się jechało, wiatr za bardzo nie przeszkadzał, ale był, deszcz też przeczekałem więc nie było tak źle
studentem być, ja sobie śmigam legalnie we wrześniu w godzinach pracy a dzieci do szkoły hehe
Kategoria 150 - 199,99
do rumi, przez gdańsk, chwaszczyno i szemud:)
d a n e w y j a z d u
102.46 km
0.00 km teren
04:12 h
Pr.śr.:24.40 km/h
Pr.max:43.73 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:540 m
taka sobie setka, a wiatr niby duży a średnia wyszła fajna:)
bo ostro cisnąłem od szemuda, chyba nawet za bardzo bo w wejherowie coś w żołądku pusto się zrobiło, w nogach też, ale cisnąłem dalej
w redłowie, jadę chodnikiem, z naprzeciwka idzie jakaś dziewczyna, pisze smsa, powoli odbija na prawo, problem w tym, że ja też:) no i się spotkaliśmy twarzą w twarz(a raczej jej nogi z moim kołem:)
pogórze-obłuże-centrum-redłowo-sopot-oliwa-osowa-chwaszczyno-szemud-wejherowo-gdynia-obłuże-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
szybka pięćdziesiona
d a n e w y j a z d u
55.47 km
0.00 km teren
02:02 h
Pr.śr.:27.28 km/h
Pr.max:42.88 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:171 m
Mapka trasy
szybki wypad, skoro cały tydzień ma lać to trzeba korzystać!
cisnąłem szybko do mrzezina, to i nadarzyła się okazja by pobić rekord avs. do pucka praktycznie z wiatrem, później trochę pod górkę i pod wiatr, ale już z redy to ostra jazda ok. 30km/h:) no i wyszła średnia fajna, jak widać:)
pierwszy raz tak sobie dziarzyłem na szosie z redy do gdyni, zawsze chodnikami:)
wjeżdżam z lotniska na drogę do mrzezina, patrzę, zakaz ruchu, roboty drogowe. e, tam, rower wszędzie wjedzie. no i jechałem świeżutkim asfaltem przez 100m:) jak tą drogę zrobią na cacy, to będzie lux jazda do pucka
f***, myślałem że rekord, a jednak nie - 28.34 to jest rekord, skądś tam:)
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-puck-reda-chylonia-pogórze<b></b>
Kategoria 50 - 79,99, AVS > 25
z cyklu "Poniedziałkowe rekordy": przedstawiamy 240!
d a n e w y j a z d u
240.69 km
15.00 km teren
10:18 h
Pr.śr.:23.37 km/h
Pr.max:52.58 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:959 m
240 po górkach, tydzień temu było po płaskim, hehe
Mapka trasy
ale od początku: do szymbarku pod wiatr, później praktycznie też, nie pamiętam żebym dziś gdziekolwiek śmigał z wiatrem, chyba że już po zmroku jak wiatr ucichł, ale i tak pod wiatr było:) nie powiem żeby mi to dużo przeszkadzało, jechałem swoim tempem, a wiatr swoim:)
rzeczywiście, te kaszuby pełne są górek i pagórków, co chwila pod górę i w dół, i znów w górę. kolanka były już zmęczone bo 150kmach, ostro było, nie jestem przyzwyczajony do takiej jazdy...
właśnie, po 150 km, gdzieś na drodze do gowidlina. jazda pod słońce, pod wiatr, popołudnie, ruch żadny, pagórki na szczęście niewielkie, ale zacząłem trochę tracić siły. musiałem zrobić nieplanowaną przerwę (w smolnikach), zjadłem jakąś brzoskwinię wypiłem trochę 7upa(fuj) i byle do sierakowic. nie jechało sięza fajnie, ale po zakupach w s-ach i po zjedzeniu babki i 7daysa dużego, po wypiciu niegazowanej (na szczęście) wody i załadowaniu baku ruszyłem na finalne 80 km. wrzuciłem słuchawki na uszy, zaparłem się i jechałem. i czułem, że siły mi już wracają. na górkach do wejherowa całkiem solidnie jechałem, zaczęło się ściemniać, za luzinem już praktycznie ciemno. i zimno. i na dodatek nadrobiłem niepotrzebnie 3km. później do wejherowa z górki, w lesie, ciemno jak..., zakręty, nigdy tą trasą nie jechałem, jeszcze znak że nierówna nawierzchnia. fajnie się jechało, prawie nic nie widziałem, tylko białe pasy mnie trzymały w drodze:)
i ekspresowym tempem, 30km/h, wróciłem z wejherowa do domu na 21.30...
...a wyjechałem o 8.15:) byłem też w kamiennych kręgach w węsiorach, miałem niezłą polewkę z tej 'energii', 'miejsce styku energii kosmosu i ziemi' :)
obiad sobie zrobiłem na jakimś pastwisku gdzieś za podjazami, z 50 minut tam spędziłem a zleciało raz-dwa:)
dobra, więcej mi się nie chce pisać, teraz jest wtorek, są lekkie zakwasy, kolana nadal czuję, ale fajnie było:)
/
pogórze-chylonia-wiczlino-dąbrowa-chwaszczyno-tuchom-miszewo-żukowo-babi_dół-borcz-wyczechowo-hopowo-egiertowo-rybaki-szymbark-gołubie-stężyca-klukowa_huta-węsiory-sulęczyno-amalka-podjazy-gowidlino-jakaś_wioska_z_jadwigą-rokity-otnoga-czarna_dąbrówka-oskowo-siemirowice-pieski-smolniki-gowidlino-puzdrowo-sierakowice-wygoda_sierakowska-karwacja-mojusz-szopa-bącka_huta-bącz-mirachowo-nowa_huta-miłoszewo-strzepcz-pobłocie-wyszecino-barłomino-luzino-robakowo-dąbrówka-gowino-wejherowo-reda-rumia-pogórze
Kategoria 200 i więcej
do witomińskiego lasu, z mamą
d a n e w y j a z d u
19.00 km
10.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:40.90 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:17.0
Podjazdy:146 m
Mapka trasy
po lesie do witomina, wjazd w leszczynkach, wyjazd w chylonii
w lesie na środku drogi leżało przewrócone drzewo, jakbym jechał w nocy to kaplica;)
pogórze-chylonia-leszczynki-witomino-chylonia-pogórze
Kategoria 10 - 49,99
w odwiedziny do górek zachodnich
d a n e w y j a z d u
102.99 km
4.00 km teren
04:18 h
Pr.śr.:23.95 km/h
Pr.max:41.67 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:21.0
Podjazdy:178 m
Mapka trasy
do gdańska standardowo, strasznie długo się jedzie, co chwila światła i w ogóle...
w górkach miała być 50 i prawie była, szybkie zakupy i nazad do domu, prawie bez przerwy:)
...bo takie założenie było, że jak wyjadę o 15 to mam być na 20 w domu, co już będąc w górkach było niemożliwe, plan był na 20.40, ale...
ostro pocisnąłem, miałem na wszelkich prostych duże prędkości osiągać. starałem się, i we wrzeszczu dojechałem do kolarza, który jechał niestandardowo szybko, 26 na h, trochę wolniej ode mnie:) postanowiłem troche za nim pośmigać a później chciałem mu odjechać. ale! trzymał się skutecznie, nie odpuszczał, 30 na liczniku. oto mi chodziło! naturalny doping i w domu będę na czas! jechaliśmy tak koło w koło prawie do sopotu, bo za intermarche pojechał prosto, a ja skręciłem w lewo, później zobaczyłem jak on skręca na reja i nasze drogi się rozeszły.
przed obłużem patrzę, brakuje mi 6km do setki, to dawaj skręcam dokręcić je na oxywie. jadę sobie spokojnie 27/h, a tu nagle wyrywa się przede mnie koleś na szosówce, ostro ciśnie, ogląda się za siebie, chce się ścigać. początkowo trochę przyspieszyłem ale zwolniłem, za szybki był a poza tym miałem tylko dokręcić do setki
przed samym oxywiem ten sam kolarz jedzie z naprzeciwka i krzyczy do mnie: "dawaj dawaj!" no to teraz nie mogłem mu darować, zawróciłem na pętli i ostro za nim, ile pary w nogach! myślałem że go jeszcze spotkam ale nie. i tak cisnąłem na ostro aż pod serpentynę, i tego mi było trzeba! ostrego wycisku, zmęczenia mięśni, i uśmiechu na twarzy. o to chodzi na rowerze!
dzięki tym ściganiom średnia podskoczyła o prawie 2km(z 22 w górkach do prawie 24)
pogórze-obłuże-centrum-orłowo-sopot-nowy_port-gdańsk-stogi-górki_zachodnie-powrót_przez_oksywie
Kategoria 100 - 149,99
po sklepach
d a n e w y j a z d u
26.47 km
0.00 km teren
01:07 h
Pr.śr.:23.70 km/h
Pr.max:42.88 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy: 67 m
Mapka trasy
dziś po sklepach, tak bardziej konkretnie poprzymierzać buty spd, i wychodzi na to że scotty leżą wyśmienicie, a shimano albo za duże, albo za małe...
przy okazji odebrałem wyniki krwi, wynika z nich, że im więcej i dalej jeżdżę, tym jestem zdrowszy!:) mam kolejny argument za hehe
pogórze-cisowa-grabówek-centrum-obłuże-pogórze
Kategoria 10 - 49,99
z cyklu "Poniedziałkowe rekordy": przedstawiamy 200!
d a n e w y j a z d u
201.76 km
5.00 km teren
08:33 h
Pr.śr.:23.60 km/h
Pr.max:40.90 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:284 m
Mapka trasy
na pomysł wpadłem w sobotę, no i pojutrze szybka realizacja:)
zaspałem o godzinę, więc wyjechałem o 9, przez gdańsk, do nowego dworu gdańskiego, malborka, tczewa i do domu.
w sopocie na ścieżce w górnym sopocie jakaś pani na rowerze do mnie krzyczy: 'a czemu pan mnie prześciguje? ja sobie nie ży-czę!:)'
najgorzej przejechać do gdańska, dalej jest sama przyjemność. na starówce w gdańsku przejazd utrudnił mi startujący maraton, niezły surprise:)
do nowego dworu całkiem fajnie, choć lekko pod wiatr. słoneczko ani nie myślało się schować, skutecznie nie pozwalało się schłodzić, ale też nie przegrzać więc warunki dziś były idealne. punktualnie o 12 1. spotkanie z wisełką. za nowym 1. przerwa, w polu i opalanie:)
i do malborka. tu już trochę szybciej grzałem, siły były, i po niecałej godzince już przed zamkiem. tłumy ludzi jak zwykle. bardzo miła ekspedientka sprzedawała mi pepsi:)
i z wiaterkiem do czczewa, ale ruch na tej drodze większy niż na warszawskiej 7, tiry, autobusy wszystko. przed tczewem zjechałem w prawo by przejechać się fajnym mostem nad wisłą(2. spotkanie) który widzi się zawsze z pociągu. za rzeką wyczaiłem fajną trasę rowerową, z basenem i half-pipem pośród niej. długo przymierzałem się do tego half-pipe'a, ale w końcu zjechałem. fajna zabawa, chyba z 20 minut tam jeździłem:) a obok chłopaki szaleli na bmxach, rispekta dla nich! ostatnie zaopatrzenie w płyny i produkty zbożowe:) i do gdyni. za tczewem tam już zaczęło się miejsko, wioska za wioską, nie było czasu na widoki, ale ścieżka była długi odcinek, aż do pruszcza
w gdańsku przez nowy port i lansiarską ścieżkę, w gdyni musiałem dokręcić do 11km do 200, źle wycyrklowałem:) no i 20.30 w domu.
mógłbym jeszcze spokojnie pokręcić co najmniej 70km jeśli nie więcej. sprawdziły się moje przypuszczenia: jeżeli jesz, pijesz i odpoczywasz, możesz dojechać wszędzie.
przez ostatnie 50km(?) dość ostro cisnąłem, nie żałowałem przełożeń i energii, bo wiedziałem że sił mam dużo. dlatego pod koniec zauważyłem, że mięśnie jeszcze mogą, płuca też, ale kolana już protestują. ale jakbym ich pod koniec nie przeciążał to bym jeszcze jak wspomniałem dużo mógł przejechać. kiedyś pewnie jeszcze ten rekord pobiję, muszę tylko wcześniej wstać:)
kiedyś, jak było słońce, nigdy nie ubierałem kasku(wrzucałem go o plecaka), żeby ew. opalić całą twarz a nie tylko policzki a reszta blada:) dziś miałem cały dzień(prócz przerw) kask+okulary na głowie. efekt widać:) na nogach też od spodenek hehe
pogórze-obłuże-centrum-orłowo-sopot-gdańsk-przejazdowo-dziewięć_włók-bystra-wocławy-koszwały-kiezmark-nowy_dwór_gdański-rychnowo_żuławskie-marynowy-chlebówka-dębina-martąg-tragamin-kamionka-malbork-gnojewo-kończewice-stara_wisła-tczew-zajączkowo-miłobądz-kolnik-pszczółki-skowarcz-różyny-łęgowo-pruszcz_gdański-gdańsk-nowy_port-brzeźno-sopot-orłowo-centrum-bulwar-cisowa-chylonia-obłuże-pogórze
Kategoria 200 i więcej


