bkco prowadzi tutaj blog rowerowy

bkco

Wpisy archiwalne w kategorii

200 i więcej

Dystans całkowity:2148.40 km (w terenie 60.00 km; 2.79%)
Czas w ruchu:95:04
Średnia prędkość:22.60 km/h
Maksymalna prędkość:52.58 km/h
Suma podjazdów:8051 m
Maks. tętno maksymalne:177 (88 %)
Maks. tętno średnie:139 (69 %)
Suma kalorii:8396 kcal
Liczba aktywności:10
Średnio na aktywność:214.84 km i 9h 30m
Więcej statystyk

Piachy pod Rosją

  d a n e    w y j a z d u 221.07 km 0.00 km teren 10:53 h Pr.śr.:20.31 km/h Pr.max:43.00 km/h HR max:177 ( 88%) HR avg:139 ( 69%) Kalorie: 8396 kcal Temperatura:22.0 Podjazdy:300 m
Piątek, 16 sierpnia 2013 | dodano: 17.08.2013

W Piaskach jest plaża półnudystów, takich topless. Całościowo ubrani są tylko strażnicy graniczni. I rowerzyści zwiedzający pas graniczny:)
Z piaskowej plaży widać królewiecki Bałtijsk.
Z Piasków do granicy z Königsbergiem dżungla taka sama jak 2 lata temu. Dwa, trzy kilometry jazda na stojąco, bardzo uważając na drogę, bo cała jest zarośnięta gęstą trawą, nie wiadomo czy w tej trawie jest bagno czy płyta jumbo. Albo wąż. Jednego na szczęście zdążyłem ominąć. Na dodatek w tej dżungli łapie się roaming z obwodu kaliningradzkiego – eksklawy Federacji Rosyjskiej, u ujścia Pregoły do Bałtyku, w historycznej krainie Sambii.
Dokładnie tak samo jak 2 lata temu walczyłem z czasem, mimo że wyjechałem prawie 3h wcześniej.
Poznałem co to gruboziarnisty asfalt. Nigdy przedtem nie miałem takich problemów z nadgarstkami i siedzeniem. Taki dokuczający asfalt zaczął się za Wisłą.
Z powrotem trochę dokuczało słońce i wiatr. Doczłapałem się do Mikoszewa. Na prom miałem trochę czasu, co wykorzystałem na odprężające leżenie bykiem. Jeden turysta wziął mnie za wędkarza:)
Leżakowanie sporo mi pomogło, bo od Świbna już zasuwałem ostro. Bardziej przejmowałem się czasem niż siłami.
Wyjechałem 7:40, przyjechałem 21:10. Kurde, cały dzień na rowerze. A już jutro od 8 rano wycieczka na przeciwległą mierzeję. Ciekawe czy kolana wytrzymają:)

Dowiedziałem się czegoś nowego o moich licznikach. Pulsometr po 9h 59m 59s treningu kończy go bez słowa, aby liczył dalej trzeba rozpocząć nowy trening. Z kolei licznik rowerowy zamiast 10h 52m 24s wyświetla mrugająco 1:01:57. Chyba im się 10 w godzinach nie mieści na ekranie:)


Kategoria 200 i więcej

Rower po skarszewsko-kościerzyńsko-wieżycku

  d a n e    w y j a z d u 200.26 km 10.00 km teren 09:19 h Pr.śr.:21.49 km/h Pr.max:47.66 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:11.0 Podjazdy:1859 m
Czwartek, 31 maja 2012 | dodano: 31.05.2012

Wstałem, wsiadłem i pojechałem. Na początek na uczelnię, ale i tak nic nie załatwiłem. Później dokończyć wycieczkę, czyli dojeździć 170 km.

Skarszewy - nieźle pogórkowane miasteczko. Pomylisz kierunek, to musisz dryndać pod sporą górkę. Kichawica mnie wzięła bardzo zajmująca, prychałem jak nigdy. Coś musi pylić.

Wspinaczka na szczyt Wieżyca. Mijana po drodze wycieczka szkolna. Jakaś pani mówi: "Za chwilę już będzie lżej", i rzeczywiście, było:)

Z Wieżycy napierdzielałem już szybciej, średnio 24-25/h, dzięki czemu zdążyłem przed 20.

Czułem w nogach, że jest sporo przewyższeń.

No i jest, pierwsza dwusetka w tym roku, do tego najszybciej wykonana ever, bo już w maju:)


Kategoria 200 i więcej

elbląg

  d a n e    w y j a z d u 200.18 km 0.00 km teren 08:18 h Pr.śr.:24.12 km/h Pr.max:38.31 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:19.0 Podjazdy:264 m
Środa, 21 września 2011 | dodano: 22.09.2011

kolejny cel osiągnięty - dojechać do innego województwa, najbliżej było do warmińsko-mazurskiego, więc przy okazji zwiedziłem Elbląg.

dk7 bardzo ruchliwa, ale ma szeroki pas awaryjny, i co najważniejsze, jest gładziutka i płaska, więc mimo bocznego wiatru utrzywałem wysoką (jak na mnie) średnią, co ostatecznie dało avs > 24 - czyli najszybsza dwusetka ever:)

wyjazd 10:20, przyjazd 20:05, planowany przyjazd 20:20


Kategoria 200 i więcej

rower po kaszubsku...

  d a n e    w y j a z d u 250.19 km 5.00 km teren 11:02 h Pr.śr.:22.68 km/h Pr.max:46.31 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:16.0 Podjazdy:1194 m
Piątek, 16 września 2011 | dodano: 17.09.2011

... ze szczyptą słupska:) tak, udało mi się osiągnąć kolejny cel, miasto Słupsk odwiedzone! Wiązało się to z jazdą 100 km ruchliwą drogą krajową, więc nieszybko udało mi się pozbierać i tam dojechać.
W samym Słupsku na szczęście wszystko dość jasno oznakowane, także zatankowałem należycie i ruszyłem w Kaszuby.
Z wiatrem jechało się miło, choć do Unichowa trochę nudno (płasko + las). Później skręt na Czarną Dąbrówkę, czyli na bardziej znane trasy. W lesie za Cz.D., na przerwie regeneracyjnej grzybiarze z Gdańska obładowani "kurami".
W trakcie drogi do Sierakowic powoli zaczynałem odczuwać zmęczenie. Powieki coraz bardziej kleiste, podjazdy pokonywałem coraz wolniej. Ale za to wyszło już słońce. W samych Sierakowicach, podobnie jak 2 lata temu (poprzedni rekord), dotankowanie z isostarem, pogląd na mapkę, motywacja i w drogę! Wtedy para poszła ostro, w Garczu byłem bardzo szybko, skręt na Sianowo, ostry zjazd i podjazd, parę fotek i już niedaleko (40 km) do domu.
W lesie z Kamienia do Koleczkowa, tradycyjnie samemu i tradycyjnie ciemno, nawet w dzień troszkę dziwnie się jedzie, a co dopiero w nocy:)
Planowałem być o 21:10, byłem o 21:25:) (wyjazd o 8:40, planowane kilometry - 250, średnio 20 km/h wraz z przerwami, 250 / 20 = 12.5, 8:40 + 12.5h = 21:10)

Do Słupska miałem średnią powyżej 23. Czyli górki i zmęczenie są gorsze od solidnego wiatru w twarz:)

Kiedyś twierdziłem, że 200 to można pokonać tylko gdy jest 21 st. C, a wiatr do 3 m/s. Dzisiaj przestałem tak twierdzić:) Wystarczy dobrze się ubrać, no i popracować nad kondycją.

Wjazd do Lęborka © bkco


Niedaleko Lęborka © bkco


Wreszcie Słupsk! © bkco


Coś znajomego - gmina Czarna Dąbrówka © bkco


Postój na parkingu leśnym niedaleko Czarnej Dąbrówki © bkco


Wjazd do Sierakowic ścieżką rowerową © bkco


Jezioro Łapalickie - widok z Garcza © bkco


Pagórkowaty widok - typowy dla Kaszub © bkco


Kilka haseł nt. wycieczki:
- da się jechać w wielkiej ulewie, pod wiatr (ok. 5 m/s), z włączoną MPTrójką i licznikiem,
- z totalnego przemoknięcia kurtka wysycha w 40 minut, nogawki w 30,
- w deszczu, TIRy spod swoich kół wyrzucają niesamowitą ilość wody,
- jadąc pod duży wiatr i mijając znak "boczny wiatr", przygotuj się na jeszcze większy wiatr (szczególnie jak widzisz niedaleko elektrownie wiatrowe),
- kolana ostro dawały we znaki, raz jedno, raz drugie, w pewnym momencie oba na raz, na szczęście w końcówce (ostatnie 70 km) było w porządku,
- ICM po raz kolejny się nie mylił: do obiadu deszcz i wiatr, potem spokój i słońce,
- około 3 km-ów od wyjazdu szlag trafił tylny hamulec - blokował się - jeden drut z linki się odplątywał

Tak, pobiłem swój rekord życiowy o 10 km:)


Kategoria 200 i więcej

w sercu kaszub

  d a n e    w y j a z d u 204.75 km 8.00 km teren 09:00 h Pr.śr.:22.75 km/h Pr.max:48.04 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:17.0 Podjazdy:1289 m
Piątek, 9 września 2011 | dodano: 10.09.2011

kilka razy przelotnie padało, co wespół z istniejącymi od rana kałużami nieźle mnie zmoczyło i upaprało w błocie. ale też było dużo słońca, więc można powiedzieć że było wszystko, prócz upału.
w stężycy większość ludzi mówi po kaszubsku, młodzi czy starzy - bez znaczenia:)
pierwsze 100 km jechałem dość wolno (fotki, popatrzeć na coś, zjeść, wiatr), ale już od kościerzyny cisnąłem twardo z wiatrem, ale też widoki już nie takie jak np. w krzesznej.
kolana coraz bardziej dokuczają, ale pomimo to było bardzo fajnie:)


Kategoria 200 i więcej

gdynia - łeba

  d a n e    w y j a z d u 211.40 km 5.00 km teren 09:17 h Pr.śr.:22.77 km/h Pr.max:51.40 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:19.0 Podjazdy:1074 m
Środa, 17 sierpnia 2011 | dodano: 19.08.2011

już tyyyyyle czasu się do łeby wybieram, więc dziś, po wczorajszym powrocie ze wschodu, po tygodniowej absencji rowerowej wsiadam i jadę do łeby!

pierwsze 100km w miarę spoko, dopiero powrót dał troche w kość. nie spodziewałem się że tyle górek po drodze będzie, no i że w jedną i w drugą stronę będzie pod wiatr, grr
na dodatek wieczorem temperatura nieźle spada, więc się nieźle zmroziłem
ale nocne klimaty rządzą, szczególnie mgły nad polami, i jazda w takiej mgle...


Kategoria 200 i więcej

do granicy

  d a n e    w y j a z d u 217.45 km 10.00 km teren 09:38 h Pr.śr.:22.57 km/h Pr.max:44.06 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:22.0 Podjazdy:538 m
Czwartek, 21 lipca 2011 | dodano: 22.07.2011

Od ponad roku kombinowałem by tam dojechać, wreszcie wziąłem się w garść, upatrzyłem pogodę i pojechałem.
Mimo przechodzącego przez Polskę niżu (groźna nazwa - Otto) pogoda nad morzem była idealna. Wiatr słaby, dużo słońca, tak więc jechało się extra. Do Świbna bez niespodzianek, później trochę czekałem na prom (5 zł za rejs, trochę drogo) i teraz wystarczyło jechać do końca mierzei. Mijałem wszystkie miejscowości (Jantar, Stegna, Sztutowo, Kąty Rybackie), po drodze kupiłem droźdżówkę i uzupełniłem wodę. W Kątach zaczął się Zalew Wiślany, więc było na co popatrzeć (Wysoczyzna Elbląska rzeczywiście wysoka, Frombork). Jako że do tej pory miejscowości były jedna za drugą, spodziewałem się zaraz Krynicy Morskiej. A tu jadę i jadę, sam las, nic nie ma. Już wiedziałem że nie będę o 20 w domu, w grę wchodziła 21. Wreszcie dojechałem do pagórkowatej Krynicy. Znowu naiwnie spodziewałem się Piasków za chwilę, ale znak mówiący o 11 km do nich wszystko popsuł. I ponownie las i las. W pewnym momencie jadę i spadła mi jedna kropelka na czoło, później druga, a zaraz duża ulewa. Patrzę w niebo a tam zero chmur, pełne słońce! No, dziwne to było bardzo. Jak to po deszczu, mokry cały, od dołu do góry. Dopiero po chwili zobaczyłem że jednak chmury były, w kolorze nieba, po prostu zasłoniły wszystko a okulary jeszcze zaciemniały obraz.
Po dojeżdzie do Piasków poszukiwania drogi do granicy z Rosją. Po pierwszym pudle dojechałem na ulicę Bursztynową a stamtąd w las na ubitą ścieżkę z płytami. I tak jadę i jadę nie mając pewności. Coraz większe chaszcze, istna dżungla, po drodze łapię chyba wszystkie pająki, po zatrzymaniu się momentalnie dosiadają mnie muchy, robale, komary, pokrzywy i wszystko co tam mieszka. W połączeniu z duchotą i dużą wilgotnością nieźle mnie to zdenerwowało i pokuło. Dojeżdżam do radaru, ale płotu granicznego nie widać. No to w dół lasem i w końcu dojeżdżam. Robię parę fotek, przechodzę symbolicznie "za granicę" i na plażę, gdzie wita mnie patrol straży granicznej. Na plaży pusto, nie ma nikogo w promieniu 3 km, widać tylko ogromne chmury, płot graniczny i spore fale. W oddali słychać burzę. Na liczniku 109 km, godzina 17.00, nie ma czasu na odpoczynek, trzeba wracać żeby zdążyć chociażby przed północą.
Przedzierając się przez dżunglę której już mam serdecznie dość, chcę zjechać na drugi bok drogi. A tu coś przyblokowało przednie koło i wyleciałem 2 metry dalej spadając na bark. Małe otarcia, gdzieniegdzie trochę zbite mięśnie ale jechać trzeba dalej. Rower na szczęście cały. Wyjeżdżam z Piasków robiąc po drodze zapas izotoniku.
Ponownie ulica mokra, przed chwilą padało. Teraz jak najszybciej do domu, prognozuję że będę na 23, czyli 3 godziny spóźnienia.
Mięśnie już zmęczone, ale w miarę upływu kilometrów trochę nabierają sił. W zasadzie nie chce mi się już jechać. Ale siłą woli cisnę dalej. W końcu dojeżdżam do promu i mam te 1/2 h odpoczynku w oczekiwaniu na prom.
Z Sobieszewa wracam przez Wiślinkę ulicą Benzynową, robi się coraz ciemniej, mam tylko tylnią lampkę, która w dodatku sama się włącza i wyłącza (przemokła). Później do miasta i bez przygód dojeżdżam z zapasem o 22.30.
Udało się!

Mapka miejscowości Piaski © bkco



Kategoria 200 i więcej

uff, 200 km

  d a n e    w y j a z d u 200.65 km 2.00 km teren 08:46 h Pr.śr.:22.89 km/h Pr.max:39.69 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:28.0 Podjazdy:290 m
Piątek, 9 lipca 2010 | dodano: 10.07.2010

ale upał, a ja z rowerem w samym środku tego ukropu, dobrze że w trakcie jazdy powietrze trochę schładza, bo praktycznie nie byłoby możliwości jazdy:) dziwię się niektórym, piszą że powyżej 30 st najlepiej się setki robi, ja tam jednak wolę do 25
ale koniec końców nie było tak źle, jechało się fajnie, luźno, swobodnie, wiatr nieduży, dopiero od gdańska acząłem mocniej na pedał naciskać bo zmierzch gonił a ja lampek nie miałem
na moście tczewskim remont, znak 'przejście na własną odpowiedzialność', rzeczywiście, na moście ze 2 duże dziury były, trza było bokiem uważnie się skradać
w kończewicach asfalt się kleił do opon:)
latem to jest fajne, że mimo że 21 godzina to na ścieżce przy morzu pełno rowerów i pościgać się można
cały wyjazd to kopia z tamtego roku, dzisiaj trochę cieplej było no i wiatr też trochę większy

ale ja obklejony, cały się świecę:)

ha ha, widziałem mój rower scott reflex 50 '06, też jechał nim maniak z koszulką harpaganu:) 3 raz mój rower widzę w przeciągu 3 lat

strasznie mi się pisać nie chce, dziś (nazajutrz) jest jeszcze cieplej, 11:25 a tu już 30 st na termometrze...

pogórze-centrum-sopot-gdańsk-nowy_dwór-malbork-tczew-pruszcz_gd.-gdańsk-nowy_port-sopot-bulwar-chylonia-pogórze


Kategoria 200 i więcej

z cyklu "Poniedziałkowe rekordy": przedstawiamy 240!

  d a n e    w y j a z d u 240.69 km 15.00 km teren 10:18 h Pr.śr.:23.37 km/h Pr.max:52.58 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:20.0 Podjazdy:959 m
Poniedziałek, 31 sierpnia 2009 | dodano: 01.09.2009

240 po górkach, tydzień temu było po płaskim, hehe

Mapka trasy

ale od początku: do szymbarku pod wiatr, później praktycznie też, nie pamiętam żebym dziś gdziekolwiek śmigał z wiatrem, chyba że już po zmroku jak wiatr ucichł, ale i tak pod wiatr było:) nie powiem żeby mi to dużo przeszkadzało, jechałem swoim tempem, a wiatr swoim:)

rzeczywiście, te kaszuby pełne są górek i pagórków, co chwila pod górę i w dół, i znów w górę. kolanka były już zmęczone bo 150kmach, ostro było, nie jestem przyzwyczajony do takiej jazdy...

właśnie, po 150 km, gdzieś na drodze do gowidlina. jazda pod słońce, pod wiatr, popołudnie, ruch żadny, pagórki na szczęście niewielkie, ale zacząłem trochę tracić siły. musiałem zrobić nieplanowaną przerwę (w smolnikach), zjadłem jakąś brzoskwinię wypiłem trochę 7upa(fuj) i byle do sierakowic. nie jechało sięza fajnie, ale po zakupach w s-ach i po zjedzeniu babki i 7daysa dużego, po wypiciu niegazowanej (na szczęście) wody i załadowaniu baku ruszyłem na finalne 80 km. wrzuciłem słuchawki na uszy, zaparłem się i jechałem. i czułem, że siły mi już wracają. na górkach do wejherowa całkiem solidnie jechałem, zaczęło się ściemniać, za luzinem już praktycznie ciemno. i zimno. i na dodatek nadrobiłem niepotrzebnie 3km. później do wejherowa z górki, w lesie, ciemno jak..., zakręty, nigdy tą trasą nie jechałem, jeszcze znak że nierówna nawierzchnia. fajnie się jechało, prawie nic nie widziałem, tylko białe pasy mnie trzymały w drodze:)
i ekspresowym tempem, 30km/h, wróciłem z wejherowa do domu na 21.30...

...a wyjechałem o 8.15:) byłem też w kamiennych kręgach w węsiorach, miałem niezłą polewkę z tej 'energii', 'miejsce styku energii kosmosu i ziemi' :)
obiad sobie zrobiłem na jakimś pastwisku gdzieś za podjazami, z 50 minut tam spędziłem a zleciało raz-dwa:)

dobra, więcej mi się nie chce pisać, teraz jest wtorek, są lekkie zakwasy, kolana nadal czuję, ale fajnie było:)

/

pogórze-chylonia-wiczlino-dąbrowa-chwaszczyno-tuchom-miszewo-żukowo-babi_dół-borcz-wyczechowo-hopowo-egiertowo-rybaki-szymbark-gołubie-stężyca-klukowa_huta-węsiory-sulęczyno-amalka-podjazy-gowidlino-jakaś_wioska_z_jadwigą-rokity-otnoga-czarna_dąbrówka-oskowo-siemirowice-pieski-smolniki-gowidlino-puzdrowo-sierakowice-wygoda_sierakowska-karwacja-mojusz-szopa-bącka_huta-bącz-mirachowo-nowa_huta-miłoszewo-strzepcz-pobłocie-wyszecino-barłomino-luzino-robakowo-dąbrówka-gowino-wejherowo-reda-rumia-pogórze


Kategoria 200 i więcej

z cyklu "Poniedziałkowe rekordy": przedstawiamy 200!

  d a n e    w y j a z d u 201.76 km 5.00 km teren 08:33 h Pr.śr.:23.60 km/h Pr.max:40.90 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:18.0 Podjazdy:284 m
Poniedziałek, 24 sierpnia 2009 | dodano: 25.08.2009

Mapka trasy

na pomysł wpadłem w sobotę, no i pojutrze szybka realizacja:)

zaspałem o godzinę, więc wyjechałem o 9, przez gdańsk, do nowego dworu gdańskiego, malborka, tczewa i do domu.

w sopocie na ścieżce w górnym sopocie jakaś pani na rowerze do mnie krzyczy: 'a czemu pan mnie prześciguje? ja sobie nie ży-czę!:)'

najgorzej przejechać do gdańska, dalej jest sama przyjemność. na starówce w gdańsku przejazd utrudnił mi startujący maraton, niezły surprise:)
do nowego dworu całkiem fajnie, choć lekko pod wiatr. słoneczko ani nie myślało się schować, skutecznie nie pozwalało się schłodzić, ale też nie przegrzać więc warunki dziś były idealne. punktualnie o 12 1. spotkanie z wisełką. za nowym 1. przerwa, w polu i opalanie:)

i do malborka. tu już trochę szybciej grzałem, siły były, i po niecałej godzince już przed zamkiem. tłumy ludzi jak zwykle. bardzo miła ekspedientka sprzedawała mi pepsi:)

i z wiaterkiem do czczewa, ale ruch na tej drodze większy niż na warszawskiej 7, tiry, autobusy wszystko. przed tczewem zjechałem w prawo by przejechać się fajnym mostem nad wisłą(2. spotkanie) który widzi się zawsze z pociągu. za rzeką wyczaiłem fajną trasę rowerową, z basenem i half-pipem pośród niej. długo przymierzałem się do tego half-pipe'a, ale w końcu zjechałem. fajna zabawa, chyba z 20 minut tam jeździłem:) a obok chłopaki szaleli na bmxach, rispekta dla nich! ostatnie zaopatrzenie w płyny i produkty zbożowe:) i do gdyni. za tczewem tam już zaczęło się miejsko, wioska za wioską, nie było czasu na widoki, ale ścieżka była długi odcinek, aż do pruszcza

w gdańsku przez nowy port i lansiarską ścieżkę, w gdyni musiałem dokręcić do 11km do 200, źle wycyrklowałem:) no i 20.30 w domu.

mógłbym jeszcze spokojnie pokręcić co najmniej 70km jeśli nie więcej. sprawdziły się moje przypuszczenia: jeżeli jesz, pijesz i odpoczywasz, możesz dojechać wszędzie.
przez ostatnie 50km(?) dość ostro cisnąłem, nie żałowałem przełożeń i energii, bo wiedziałem że sił mam dużo. dlatego pod koniec zauważyłem, że mięśnie jeszcze mogą, płuca też, ale kolana już protestują. ale jakbym ich pod koniec nie przeciążał to bym jeszcze jak wspomniałem dużo mógł przejechać. kiedyś pewnie jeszcze ten rekord pobiję, muszę tylko wcześniej wstać:)

kiedyś, jak było słońce, nigdy nie ubierałem kasku(wrzucałem go o plecaka), żeby ew. opalić całą twarz a nie tylko policzki a reszta blada:) dziś miałem cały dzień(prócz przerw) kask+okulary na głowie. efekt widać:) na nogach też od spodenek hehe

pogórze-obłuże-centrum-orłowo-sopot-gdańsk-przejazdowo-dziewięć_włók-bystra-wocławy-koszwały-kiezmark-nowy_dwór_gdański-rychnowo_żuławskie-marynowy-chlebówka-dębina-martąg-tragamin-kamionka-malbork-gnojewo-kończewice-stara_wisła-tczew-zajączkowo-miłobądz-kolnik-pszczółki-skowarcz-różyny-łęgowo-pruszcz_gdański-gdańsk-nowy_port-brzeźno-sopot-orłowo-centrum-bulwar-cisowa-chylonia-obłuże-pogórze


Kategoria 200 i więcej