Czerwiec, 2009
| Dystans całkowity: | 447.22 km (w terenie 2.20 km; 0.49%) |
| Czas w ruchu: | 18:41 |
| Średnia prędkość: | 23.94 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 56.63 km/h |
| Suma podjazdów: | 1704 m |
| Liczba aktywności: | 8 |
| Średnio na aktywność: | 55.90 km i 2h 20m |
| Więcej statystyk | |
kolejna seta, od niechcenia tym razem
d a n e w y j a z d u
100.59 km
2.00 km teren
04:23 h
Pr.śr.:22.95 km/h
Pr.max:43.73 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:22.0
Podjazdy:329 m
Mapka trasy
no masz, dzisiaj miałem tylko z 50 zrobić, ale się w****iłem i spontana strzeliłem na setę :)
siedziałem na podwórku, myślę gdzie tu jechać, jakiś skwerek, opalanie może hmm... w dupie, czas jakiś porządny dystans! spakowałem plecak i jazda!
po wjeździe na górkę karwińską nie byłem zasapany, oddychałem normalnie, oszczędzałem się bo jeszcze nie wiedziałem gdzie pojadę :) planowałem przy antenie na mapę spojrzeć, ostatecznie gdzieś w Miszewku postanowiłem że do Żukowa i do Gdańska.
niezły ruch do żukowa, i ogólnie trochę ciężko się jechało, choć z lekkim wiatrem w plery. dopiero po przerwie za żukowem, troszkę lepiej szło, ale dopiero gdzieś w gdańsku po zakupach w biedronce, po 50-paru kilometrach zaczęło się konkretnie! tak jak wtedy to bym zawsze chciał jechać! :D szczególnie że wiatr był słaby.
w gdyni już praktycznie po ciemku, polansowałem po wakacyjnym bulwarze, dokręciłem jeszcze do obłuża i w domu o 22.30
kurczę, dziś była mniejsza wymiana cieplna między moim ciałem a otoczeniem :) i od razu więcej energii. no i 0,7l wody, wafelek i snickers swoje odegrały:)
no i czerwiec w końcu nie wyszedł taki zły, a już się bałem :)
nie ma co, dziś bym 150 pojechał. już mi w głowie świta dom-hel-dom :) już niedługo...
pogórze-obłuże-centrum-redłowo-mały_kack-karwiny-chwaszczyno-żukowo-gdańsk-sopot-gdynia_centrum-bulwar-morska-cisowa-pogórze-obłuże_leśne-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
do swarzewa
d a n e w y j a z d u
65.95 km
0.10 km teren
02:41 h
Pr.śr.:24.58 km/h
Pr.max:56.63 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:242 m
Mapka trasy
wreszcie ciepło sie zrobiło
wypad bez niespodzianek i nienormalnych sytuacji :)
no i potwierdziła się moja teoria o termice. dziś było na termometrze taka sam temperatura jak wczoraj (prawie), a sił miałem sporo przez całą trasę. a trasa był dłuższa na dodatek i z górkami. czyli im zimniejszy wiatr, tym mniej energii :)
aha, dziś bez kasku, opalać się trzeba :D
pogórze-chylonia-cisowa-rumia-reda-puck-swarzewo-puck-żelistrzewo-mrzezino-pierwoszyno-kosakowo-pogórze
Kategoria 50 - 79,99
chmurnie do bolszewa
d a n e w y j a z d u
60.36 km
0.00 km teren
02:28 h
Pr.śr.:24.47 km/h
Pr.max:42.47 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:16.0
Podjazdy:134 m
Mapka trasy
pogoda można powiedzieć nie za ciekawa, chmur pełno, zapowiadano lekki deszcz, ale do licha to jest czerwiec! muszę iść na rower żeby później w styczniu było co wspominać :D
chciałem zobaczyć jezioro Orle. do wycieczki odpowiednio się przygotowałem, tj. załadowałem świeży stuff do mp3, wziąłem telefon i dokumenty nawet. szykował się konkretny wypad :)
do wejherowa avs~29km/h, nie mogłem oczom uwierzyć ale tak było. a wiatr z boku był. zajechałem do bolszewa, zgubiłem się, wyjechałem w wejherowie, znów do bolszewa, droga do orlich zamknięta, jakieś objazdy. e tam, chcę być na 18 w domu, jadę nazad. wcześniej w bolszewie wyprzedziłem niemałą wycieczkę, ok. 20 rowerzystów :)
w drodze powrotnej w wejherowie nawiedził mnie crysis. musiałem na chwilę odpocząć, szkoda że nie miałem żarcia, wtedy by się przydało :) później 18 km bez większych problemów, ale z deficytem energii.
ten brak energii był zastanawiający, przecież w piątek normalnie 80km zrobiłem i prawie nic. ale ale. w piątek świeciło słońce, wiatr był cieplejszy, a dziś słońca nic, wiatr zimny cholera, ale mimo to na chacie spocony byłem. 18 st. C robi jednak swoje :) ale ten wiatr nieprzyjemny był. skojarzyłem to bo w drodze z wejherowa przypomniałem sobie film z yt z I sem. - "work is heat and heat is work" :)
wyjeżdżam z chaty, wjeżdżam na taką jakby ścieżkę rowerową, a tu pierwsza gromadka rowerzystów. później druga. a w bolszewie trzecia. co ich dziś tak nabrodziło?:D a niedzielnych jak na lekarstwo, chmury i powodzie w tv robią swoje :)
pogórze-rumia-reda-wejherowo-bolszewo-wejherowo-bolszewo-gościcino-bolszewo-wejherowo-pogórze
Kategoria 50 - 79,99
do shopu
d a n e w y j a z d u
3.35 km
0.00 km teren
00:08 h
Pr.śr.:25.12 km/h
Pr.max:46.01 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:17.0
Podjazdy: 14 m
Mapka trasy
do sklepu = pod górę + prosto + w dół :)
Kategoria superkrótkie, AVS > 25
posesyjno-wakacyjnie
d a n e w y j a z d u
80.65 km
0.00 km teren
03:22 h
Pr.śr.:23.96 km/h
Pr.max:42.88 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:16.0
Podjazdy:339 m
Mapka trasy
a tak se chciałem pojechać coby mięśnie nie stęchły :)
miałem do wyboru górę lub dół, wypadło na dół bo w sopocie ponoć trendy się zaczynały... a za tydzień opener to będę ich miał pozaliczane
standardowo do chwaszczyna, później do gdańska, w gdańsku trochę kręciłem do stacji skm oliwa, jadę do tunelu pod torami, skręcam, a tu czołg! czego jak czego ale 'rudego' by tam się nie spodziewał :D
dalej na ścieżkę nadmorską celem powyprzedzania wszystkich jak się da, zajechałem 'przy okazji' do nowego portu, później z powrotem lans ścieżką, zajechałem popatrzeć na trendy top, w redłowie wyprzedziło mnie żółte lamborghini, no i w taki sposób dokręciłem. w oliwie zajechałem jeszcze do zoo.
cały dystans na... jednej brzoskwince :D
ale czułem spadek sił dopiero na estakadzie, więc luz
ale fajnie było, dawno nie jechałem więc cug był:)
pogórze-chylonia-koleczkowo-chwaszczyno-oliwa-jelitkowo-nowy_port-sopot-orłowo-gdynia-obłuże-pogórze
Kategoria 80 - 99,99
wywrotowo - czwartkowo
d a n e w y j a z d u
53.41 km
0.10 km teren
02:12 h
Pr.śr.:24.28 km/h
Pr.max:53.05 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:17.0
Podjazdy:260 m
dzisiaj po nauce i spaniu chciałem trochę pojeździć, to i pojechałem.
do gdańska spoko, w gdańsku za osową, gdy wjeżdża się w las na ul. Reja:
zjeżdżam ostrożnie, uff, udało się, jadę 5 metrów, patrzę, a tu wyrwa na 0.7m! nie miałem wyjścia, zjechałem z tego klifu i bęc! na plery przez barki, rower obraca w powietrzu, łańcuch spada i w ogóle :D
skutki: odrapanie na kolanie, syf na plecach, lewy grip w piachu. rower na szczęście sprawny :D trochę bark nadwrężony, ale fajnie było, dawno się nie wyrżnąłem :D
na reja 53km/h po zakręcie, fajna miejscówka :)
a później standardowy lans po mieście :D
heh, znowu TRIP DIST = MAX SPEED :D
pogórze-chylonia-wiczlino-dąbrowa-chwaszczyno-osowa-reja-sopot-gdynia-centrum-pogórze
Kategoria 50 - 79,99
śródsesyjno-niedzielnie
d a n e w y j a z d u
50.92 km
0.00 km teren
02:00 h
Pr.śr.:25.46 km/h
Pr.max:51.66 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:16.0
Podjazdy:294 m
nooo zrobiło się prańsko lumpów po tym błocie, wszystko ładnie wyschło, pogoda przyszła, to przy niedzieli trza było pójść jechać! dopiero o 18, bo nauka metod n. na Zbója przez cały dzień praktycznie
tak rano patrzę, wiatr konkretny, taki zawodowy ale to nic, trza jechać. no i na największych górach wiatr był dziwnie mały, a jak byłem już w mieście to pchał w plery :) prócz ostatnich 4km.
fajnie było ogólnie, ciąg w nodze był, tyle postu to się im nie dziwię :)
na ostatniej prostej z kosowa jakiś grubas na kolarce zwalniał, musiałem wespół z autami go wyprzedzać, bo bałem się że mi średnią zaniży :D
dzisiaj jak jechałem przez kazimierz, to poczułem lato. wiecie, ten zapach zbóż, klimat zachodzącego słońca, cisza, spokój...
cholerne topole, chyba mam na nie alergie
dziś mi się udało: TRIP DIST = MAX SPEED, TRIP TIME = 2:00:16 :D
pogórze-chylonia-koleczkowo-bieszkowice-zbychowo-rumia-kazimierz-pierwoszyno-kosakowo-pogórze
Kategoria 50 - 79,99, AVS > 25
1szy raz w czerwcu + deszczowo
d a n e w y j a z d u
31.99 km
0.00 km teren
01:27 h
Pr.śr.:22.06 km/h
Pr.max:44.17 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:14.0
Podjazdy: 92 m
heh, dzisiaj chyba powinienem wszystkie kmy jako w terenie wpisać :D
...bo lało dziś cały czas. przestało jak już wracałem i byłem 4km od domu :D
a zaczęło się tak fajnie. jako że pogoda wyjątkowo była i 'znalazłem' czas, wsiadłem na rower i pojechałem. po 4km zaczęło lać. naprawdę, nie jakiś tam deszczyk, solidna ulewa, taka pogoda co się ponoć nawet psa na dwór nie wypuszcza :D na początku uciekałem od deszczu w stronę morza (z chyloni do gdyni), ale że rowerem się po morzu nie da to później jechałem na południe. i wtedy znów mnie deszcz konkretny dopadł. przeczekałem trochę pod drzewem, banana zjadłem i skorygowałem plany. kurna, żeby tyle wody na ulicy było i ja jeszcze na rowerze! ale fajnie było, przy większych prędkościach z tyłu była niezła sikawka, prosto na moje plecy :D upieprzony byłem od stóp do głów, ale na bulwar chciałem zobaczyć, a tam pusto. wszystkich wymiotło, jak nigdy. byłem sam, tylko dla mnie bulwar i jego kałuże :D wtedy mi przemokły buty i skarpety, czyli komplet.
opony chociaż przetestowałem w dużym deszczu i wilgoci, no i licznikowi też spory deszcz nie szkodzi, ani mnie zresztą, bo chory nie jestem :D
a miało być 60km...
jak skończy się sesja, to od razu robię conajmniej 100!
pogórze-chylonia-grabówek-centrum-redłowo-karwiny-mały_kack-centrum-bulwar-obłuże-pogórze
Kategoria 10 - 49,99


