Lipiec, 2009
| Dystans całkowity: | 1016.37 km (w terenie 54.00 km; 5.31%) |
| Czas w ruchu: | 34:46 |
| Średnia prędkość: | 23.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 52.58 km/h |
| Suma podjazdów: | 3509 m |
| Liczba aktywności: | 16 |
| Średnio na aktywność: | 63.52 km i 3h 09m |
| Więcej statystyk | |
karwińskie pełne morze
d a n e w y j a z d u
120.81 km
2.00 km teren
05:02 h
Pr.śr.:24.00 km/h
Pr.max:49.55 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:372 m
Mapka trasy
dziś miały być dwie okazje do zrobienia setki. pierwsza: bo do 1000km w lipcu; druga: bo do 3000km w roku. no i udało się:)
pogoda dopisała, choć do południa było tak sobie, ale na szczęście w punkcie kulminacyjnym było piękne słońce:) a fala w karwii była że hoho:) trochę nogi zamoczyłem i już woda do kolan hehe
później powrót przez krokową, i w tym lesie do wejherowa co się ciągnie w nieskończoność
ale ludzi w tych miejscowościach, normalnie sopot bis
cel osiągnięty, i to na gruby tydzień przed terminem, gdyby nie wyjazd to pewnie bym jeszcze wyżyłował bardziej, ale i tak jestem zadowolony, czuję że wykonałem prawidłowo zadanie:)
no, a teraz rower do czyszczenia a ubranka do prania, żebym jak przyjadę było wszystko czystę, pachnące i miłe w dotyku:)
no i pedał piszczy, tym razem prawy. trzeba będzie jutro wziąć go w obroty
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-smolno-żelistrzewo-puck-swarzewo-władysławowo-chłapowo-rozewie-karwia-sławoszynko-karwińskie_błota_I-parszczyce-minkowice-krokowa-
Kategoria 100 - 149,99
duszno, mały poplażowy rozjazd
d a n e w y j a z d u
13.93 km
5.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:42.06 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:27.0
Podjazdy: 41 m
Mapka trasy
teraz z mamą po plażowaniu, trzeba wykorzystać pogodę:)
rano wróciłem o 8, wieczorem też wróciłem o 8:)
pogórze-suchy_dwór-dębogórze-dębogórze_wyb.-pogórze
Kategoria 10 - 49,99
nadrannie miejsko
d a n e w y j a z d u
77.84 km
0.00 km teren
03:39 h
Pr.śr.:21.33 km/h
Pr.max:37.43 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:183 m
Mapka trasy
czytając wyczyny innych ludzi, postanowiłem coś zmienić: jadę rano! bardzo rano! a później na plażę yeah!
no to wstałem rano, tzn. o 3.00, wyjechałem równo o 4. ruch był tak jak przewidywałem, niewielki, znaczy znikomy, znaczy żaden:) 1-sze auto wyprzedziło mnie po 7km
we wrzeszczu przy galerii całkiem szybko, równo godzinkę
starałem się jeździć ulicami, a nie tradycyjnie w mieście ścieżkami i chodnikami, ale mokro było po świeżym deszczu
dojechałem aż za orunię, gdzieś przy św. Wojciechu, wtedy wybiła godzina 6 i trzeba było wracać na drugie śniadanie:)
spałem gdzieś 3,5 godzinki:) podczas jazdy cały czas miałem nadzieję że te chmury się rozejdą, ale nie, przyszło jeszcze więcej. a o 4 była nadzieja na na bezchmurne niebo... na szczęście po południu się rozchmurzyło i była plaaaaaża:)
pogórze-obłuże-centrum-orłowo-gdańsk-św._wojciech-pogórze
Kategoria 50 - 79,99
do jastarni i tramwajem nazad
d a n e w y j a z d u
67.82 km
6.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:40.90 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:126 m
Mapka trasy
dziś z mamą do towarzystwa do jastarni, dlatego bez średniej:)
z rana fajne dosyć mocne ulewy, gdy wyjeżdżaliśmy o 13 to dopiero co po oberwaniu chmury, ale później na szczęście nie padało i zrobiło się pięknie, słonecznie, idyllicznie, arkadyjsko i w ogóle:)
z władka wiater w plecy:)
do tramwaju na oko 10 rowerów, ludzi ogólnie mało
dobrze że wyszliśmy szybciej z katamarana i udało nam się złapać rowerki bo jak zwykle leżały rzucone wulgarnie na ziemi:)
pogórze-kosakowo-mrzezino-smolno-żelistrzewo-błądzikowo-puck-swarzewo-władysławowo-chałupy_welcome_to-kuźnica-jastarnia
Kategoria 50 - 79,99
poniedziałek, czyli setka
d a n e w y j a z d u
100.97 km
0.00 km teren
04:12 h
Pr.śr.:24.04 km/h
Pr.max:51.02 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:339 m
Mapka trasy
musiałem zbadać rejony szemuda, nigdy tam nie byłem
w prognozach deszcz tylko przelotni, więc jechałem bez obaw. jadę gdzieś w lesie w połowie drogi z wejherlandii do sz., kap kap kap i ulewa. taki prawdziwy, letni am shower:) przeczekałem to z 10 minut, patrzę że cholernie mokro, a rower niedawno myty, ubranka też. myślałem czy wracać czy kontynuować. wyszło lekkie słońce. przejeżdża jakiś szosowiec, ma gdzieś że jest mokro, że pada i w ogóle. trzeba myśleć pozytywnie! no i pojechałem, musiałem zrobić pierwszą w życiu 100 w mokrym:) nawet fajnie się jechało, bo postanowiłem nie zwalniać tempa. błotników brak, woda jest wszędzie ale nic tam.
wjeżdżam do szemuda, widzę całkiem niezłą wycieczkę rowerową turystyczną(sakwy itp.), gdzieś z 15 osób, musiałem wyprzedzać pod górkę
za kamieniem(notabene w deszczu brzydki jak noc) dopiero zaczęła się jazda! jako że nogi przykryte były błotem to mogłem konkretnie przygazować, na prostej 45 nawet! pod górkę na 3-8! nie wiem skąd takie siły hehe
za kielnem kolejny am shower, wykorzystałem go na bufet time:)
później standardowo do gdańska, postraszyć ludzi swoim brudem:D
w gdyni za dworcem jakiś wyprzedziłem jakiegoś typa. później patrzę że mnie goni. no dobra, zmierzymy się. cisnąłem swoim tempem, nie odpuszczał. przede mną jechała para rowerzystów, musiałem zwolnić bo nie było możliwości wyprzedzania. kolo wykorzystał to na ucieczkę, odjechał ze 150 metrów. gdy już wróciłem do swojego tempa zauważyłem że kolo zwolnił, szybko go złapałem i siedziałem mu na kole. gdy się odwrócił musiał się nieźle zdiwić kogo tam zobaczył:) pedałowałem lajtowo, majestatycznie na 3-8. w końcu mnie przepuścił, widział że szybszy jestem. później odjechałem i już go więcej nie widziałem:)
wniosek jest jeden: mierz siły na zamiary:) mimo że w nogach było już 90km, to nie było problemu z szybką jazdą, tak samo na serpentynie, wyjątkowo podjechaną na 3-5:)
nie będę pisał o baranie co na mnie trąbił na spacerowej kiedy omijałem stojący samochód, szkoda nerwów
po 85km poluźnił mi się tylny klocek. dziś go zamieniałem, widocznie za słabo przykręciłem
i po dzisiejszym wypadzie przebiłem CAŁĄ sumę kilometrów z zeszłego roku:) i przy okazji prawie wyrównałem maj. oj, coś w lipcu pęknie tysiączek...
pogórze-rumia-reda-wejherowo-sopieszyno-przetoczyno-szemud-kamień-kielno-chwaszczyno-osowa-oliwa-przymorze-sopot-orłowo-centrum-obłuże-chylonia-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
popołudniowo, poupalnie, pucczi
d a n e w y j a z d u
56.51 km
3.00 km teren
02:14 h
Pr.śr.:25.30 km/h
Pr.max:42.47 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:22.0
Podjazdy:137 m
Mapka trasy
dziś do pucka inną drogą
z rańca plaża, rak na plecach, brzuchu, wszędzie:)
do mrzezina całkiem szybko, rekordowo, z wiatrem częściowo: dom - mrzezino skrz. 28m37s, 14.08km, 29.54avs, 42.47mxs
dużo rowerzystów dziś widziałem, urlopy w pełni:)
przed wyjazdem musiałem naprawić przedni hamulec, ale nic nie dało rady bo w lewej szczęce sprężyna odciągająca była przy końcu żywota no i w końcu pękła. musiałem wywalić klocek, szczękę odciągnąłem paskiem zaciskowym i przedni hamulec składa się teraz tylko z jednego klocka, co tak naprawdę nic nie daje. przy okazji w trakcie jazdy zdałem sobie sprawę że tylni też już praktycznie nie działa więc dziś cały czas śmigałem bez hamulca.
no i wczoraj czyszczenie i smarowanie łańcucha
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-osłonino-rzucewo-błądzikowo-puck-reda-moście_błota-kazimierz-dębogórze_wybudowanie-pogórze
Kategoria 50 - 79,99, AVS > 25
mokra pięćdziesiona
d a n e w y j a z d u
55.33 km
0.00 km teren
02:48 h
Pr.śr.:19.76 km/h
Pr.max:38.74 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:128 m
Mapka trasy
miałem zrobić 100 i wpaść do kumpla, ale jak już byłem w brzeźnie zaczęło lać...
a jak wyjeżdżałem to super było
po deszczu jedyne co to lampkę tylnią pojechałem kupić(MacTronic TU-54), przymierzałem się z tym kupnem od kwietnia, wtedy zgubiłem zaczep do tej lampki
pogórze-obłuże-centrum-sopot-brzeźno-sopot-centrum-chylonia-pogórze
Kategoria 50 - 79,99
do shopu
d a n e w y j a z d u
17.11 km
0.00 km teren
00:43 h
Pr.śr.:23.87 km/h
Pr.max:37.75 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:23.0
Podjazdy: 50 m
Mapka trasy
do shopu w centrum, upał że hej...
trochę rozjechać nogi po wczorajszym, myślałem że będzie gorzej, ale nogi są prawie świeże
pogórze-obłuże-centrum-obłuże-pogórze
Kategoria 10 - 49,99
życiówka, przy pomocy EJŻ
d a n e w y j a z d u
130.79 km
2.00 km teren
05:22 h
Pr.śr.:24.37 km/h
Pr.max:47.27 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:447 m
Mapka trasy
EJŻ - Elektrownia Jądrowa Żarnowiec, nie żaden doping:)
od dłuższego czasu tu się wybierałem, ale albo pogoda, albo co innego. dziś, po 2 dniach laby, musiałem trochę rozruszać rower:)
do żarnowca od pucka cały czas 'w dół i w górę' i tak przez 25 km, w pucku już zaczęło padać ale dzisiaj to naprawdę nie miało znaczenia, dziś po prostu musiałem zaliczyć żarnowiec.
dzięki Bogu od krokowej świeciło słońce, chmury przeszły na wschód i były prawdziwe, słoneczne, ciepłe wakacje(choć gdzieniegdzie jeszcze trochę mokro po deszczu)
aż w końcu ujrzałem cel podróży: jezioro żarnowiec. ogromne, prawie jak morze:) na szczęście ludzi o tej porze mało było, w sumie tylko ja sam byłem:)
miałem wracać do krokowej i stamtąd do wejherowa, ale po oględzinach mapy nastąpiła modyfikacja: "jadę na południe, zobaczyć jezioro od dołu! wow!". na liczniku 55km.
a tam oczywiście klimaty postindustrialne, baraki niedokończonej EJŻ i jakieś firmy, jakieś auta. kurczę, lubię takie klimaty. coś, co miało być, było już budowane ale zostało nagle przerwane. miejsce bardzo klimatyczne, można się wczuć. w jakimś momencie poczułem się jak w czarnobylu, choć tam nigdy nie byłem:)
i ten ciekawy budynek z napisem "EJŻ":)
a później moim oczom ukazała się elektrownia wodna. czynna. z dużymi rurami, które lecą z górnego jeziora do dołu. duże te rury. a nawet ogromne. nie, one nie są ogromne, one są gigantyczne! wyobraź sobie duże rury. teraz wiedz, że rury w żarnowcu są większe. o wiele większe. robią naprawdę, dosłownie, ogromne wrażenie:)
a później przez lasy piaśnickie do wejherowa, w rumi skręciłem do pierwoszyna by dorobić 110km. przy wjeździe do pogórza pojechałem na babie doły, a tak z nudów bo czas był, no i wyszło z tego 130. ech, a miało być 'tylko' 100 :)
w drodze do EJŻ ktoś do mnie machał z samochodu, nie znałem osoby, popularność rośnie hehe:)
dziś jechało się wybornie. do żarnowca praktycznie cały czas pod lekkośredni wiatr, z powrotem z wiatrem, no i wyszła konkretna średnia:) do pucka ze średnią 26, nawet nawetcały dystans na 0,7l picia, 1 brzoskwini, 1 snickersie, 1 czekoladce 'admirał'. aha, na obiad był makaron:D
na premii górskiej poza kategorią:) w mrzezinie pierwszy raz na przełożeniach 2-5
nie mogę pominąć że dziś nabyłem okulary przeciwsłoneczne renomowanej marki "noname":), i 110km właśnie w okularach zrobiłem
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-smolno-żelistrzewo-puck-połczyno-werblinia-starzyno-kłanino-sulicice-minkowice-krokowa-goszczyno-żarnowiec-lubkowo-tyłowo-wejherowo-reda-rumia-pierwoszyno-kosakowo-pogórze-babie_doły-suchy_dwór_x2-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
lajt pełną gębą no.2 + zagórska struga
d a n e w y j a z d u
55.79 km
10.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:48.61 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:348 m
Mapka trasy
dzisiaj z koleżanką(viola) kółeczko w lesie i po mieście, łącznie 18km.
później dojazd do domu 'okrężną' drogą przez koleczkowo:)
wbiłem do lasu koło rzeczki, powoli uważając na śliskie kamienie
... a i tak się wyglebałem:)
obok fotoradaru jechałem 47 a było ograniczenie do 40, a mimo to fotki nie było, głupie te radary:)
no i z rumii szmelty na chatę w 30 minut, fajnie jest
dzisiaj mapka przypomina płuca z oskrzelami, z tym że lewe płucko zjedzone przez raka jest:)
pogórze-pustki-witomino_przez_las-redłowo-wzgórze-grabówek-pustki-koleczkowo-zagórska_struga-rumia-cisowa-chylonia-pogóze
Kategoria 50 - 79,99


