Maj, 2011
| Dystans całkowity: | 384.29 km (w terenie 75.00 km; 19.52%) |
| Czas w ruchu: | 15:45 |
| Średnia prędkość: | 21.10 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 48.49 km/h |
| Suma podjazdów: | 2090 m |
| Liczba aktywności: | 7 |
| Średnio na aktywność: | 54.90 km i 3h 09m |
| Więcej statystyk | |
po lasach pt. 2
d a n e w y j a z d u
52.35 km
22.00 km teren
02:39 h
Pr.śr.:19.75 km/h
Pr.max:48.49 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:440 m
wreszcie na rower po prawie 2 tygodniach... przed sesją jest większy zapierdziel niż w trakcie, i to który semestr z rzędu... tak, ta cała sesja jest przereklamowana, i karmiona głównie przez I i II rok:)
a od tamtego czasu zmieniona dętka, bateria w liczniku, no, tyle zmian
bardzo ładne te nasze leśne źródełka po których trzeba drzewami chodzić:)
Kategoria 50 - 79,99
łykendowo
d a n e w y j a z d u
38.98 km
1.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:38.65 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:15.0
Podjazdy:140 m
a takie tam, nawet powrót skmem był:)
Kategoria 10 - 49,99
puck
d a n e w y j a z d u
52.21 km
5.00 km teren
02:21 h
Pr.śr.:22.22 km/h
Pr.max:46.73 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:180 m
do pucka trochę pojeździć popołudniem, trzeba wykorzystać pogodę a że wiatr do tego mały to tym bardziej
Kategoria 50 - 79,99
kolbudy
d a n e w y j a z d u
104.89 km
1.00 km teren
04:46 h
Pr.śr.:22.00 km/h
Pr.max:47.60 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:500 m
w żukowie zanim się obejrzałem już były 34 km-y! tak to jest jak się jedzie z wiatrem po gładkim asfalcie...
a później na wioski - przyjaźń i zjazd do kolbud. całkiem przyjemna miejscowość, jeziorko, ścieżki rowerowe. bufet przy tym jeziorku, słoneczko, ciepło, cisza, spokój, łabędzie, łódeczka się kołysze, wędkarze, jednym słowem - klimat!
chciałem jechać do straszyna przez bąkowo, ale kilka km-ów przed zjazd właśnie na straszyn. no to jadę dalej eksplorować. no i pierwsze odkrycie - elektrownia wodna! pomyśleć, że chciałem kiedyś do niej jechać specjalnie, nawet myślałem o niej bo widziałem znak do przywidza. a tu takie coś! po prostu pycha.
przy okazji poodkrywałem kilka fabryk: ziaja, amber, antado.
ze straszyna zjazd do gdańska, myślałem, że większa górka będzie, a później do pg i hallera do morza i pełną rolkarzy ścieżką do gdyni i do domu. trochę ścigania było.
dziś naprawdę jak w lecie! na krótkich rękawkach, wiatr ciepły, tak powinno być!
Kategoria 100 - 149,99
takie tam
d a n e w y j a z d u
12.98 km
6.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:41.18 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:15.0
Podjazdy: 70 m
Kategoria 10 - 49,99
Po Kaszubach
d a n e w y j a z d u
101.01 km
30.00 km teren
04:48 h
Pr.śr.:21.04 km/h
Pr.max:44.70 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:13.0
Podjazdy:670 m
W lesie przed Kamieniem zatrzymałem się za potrzebą (swoją drogą, w spodenkach z szelkami trochę dziwnie się to robi). Przejechał jeden samochód, a tu nagle w odległości około 50 metrów ode mnie wychodzi z lasu duży zwierz, wielkości konia. 
Jeleń napotkany w lesie
© bkco
Zauważył mnie, przyglądał mi się, ja jemu też. Po chwili odwrócił się i uciekł. Miał spore poroże, ja stałem w miejscu i trochę się bałem po jakby zaczął biec to tylko drzewo by mnie ochroniło. W pierwszej chwili myślałem, że to łoś (w tym lesie sporo jest jezior, bagien, na dodatek śnieg tam najdłużej się trzyma więc jest wilgotno), ale sprawdziłem we wszechwiedzącej Wikipedii że to jednak był jeleń. Ale za to duży był:).
Później w kierunku wczesnośredniowiecznych kurhanów w (zawsze zapominam nazwy) Lewinie. W samym Lewinie we wrześniu ub. r. trzasnęła mi dętka, więc tych klimatów raczej nie zapomnę:).
Przystanek w Lewinie
© bkco
Do samych kurhanów droga wiedzie przez polny szuter. A na miejscu dość dobrze wszystko zorganizowane, jest parking, tablice informacyjne, jest wytyczona ścieżka. Choć samo zwiedzanie dość krótkie, bo zbadano tylko dwa kurhany, reszty nie ruszano. Miło jest mieć takie stare rzeczy w okolicy (37 km od domu).
Jeden z kurhanów w Lewinie
© bkco
Do Sianowa prosto, całkiem ładne widoczki na jezioro w Sianowie z tych kaszubskich górek. A po odpoczynku dopiero miałem się dowiedzieć, co to jest prawdziwy szuter i jazda na orientację:).
Jezioro Sianowskie
© bkco
Otóż jadąc w kierunku Sianowskiej Huty minąłem zjazd do tej miejscowości (zbyt mało poważnie wyglądał wg mnie), więc na niedalekim parkingu ogarnąłem mapkę i wjechałem w nieznany mi las.
Oczywiście na pierwszym nieoznakowanym skrzyżowaniu pojechałem źle, więc musiałem ze 2 km-y nadrobić w lesie (w tym niezły zjazd i podjazd). Później, jadąc już dobrą trasą, cały czas pod górę, ale na szczęście na końcu dojechałem do dobrej wsi (Pomieczyńska Huta - kurczę, na Kaszubach same Huty są, już druga dzisiaj). Wtedy moim oczom ukazały się przepiękne, kaszubskie widoki - pofałdowane tereny, duże różnice wysokości, kręte asfaltówki i szutrówki, gdzieś w oddali samotny domek...
Kręta droga w Pomieczyńskiej Hucie
© bkco
Przejeżdżając przez Hopy trochę poznałem naturę mieszkańców tych okolic - jeden chłopak skinąwszy głową powiedział do mnie "dzień dobry", paręset metrów dalej starszy pan krzyknął gromkie "hej!". Po raz kolejny zrobiło się miło, widać, że szanują gości (a conajmniej tego wariata co jechał kolorowo ubrany i na dodatek w obcisłych gatkach z pampersem:)).
Wyjeżdżając z Hopów mówię sobie: "Dość już tych szutrów i eksploracji, teraz tylko znane trasy!". A niedaleko drogowskaz na Trzy Rzeki, w dodatku z tablicą informującą o świeżo wyremontowanej drodze do tej wsi. No i wyszło że jednak kolejna eksploracja. Ładna brukowana droga, ale tylko ze 3 kilometry, bo kończy się akurat tam gdzie swój wyjazd ma jakaś duża fabryka. Ktoś pewnie musiał "trochę" polobbować u pana wójta o tą drogę.
Czyli ładna droga się skończyła, a zaczął się znany mi dziś aż za bardzo szuter. Ej, bez przesady, 100 metrów dalej chciałbym żeby był szuter, bo tam to jakaś plaża była. Piasek tak głęboki, że aż pedały się wkopywały, a ten pył to wchodził wszędzie, oczywiście najwięcej do łańcucha. Taka "plaża" trwała jakiś kilometr, a później pod górkę w lesie, gdzie ja z moimi oponami się męczyć nie będę, więc była przestawka na bike-walking. Po wyjściu z tego piaszczystego lasu myślałem że dalej ta mąka. Ale tutaj przyszło wybawienie - gładziutki asfalt, we - jak się później okazało - wsi Trzy Rzeki.
Dalej to już znaną trasą na Kielno, w międzyczasie dałem sobie spokój z kolejnym szutrem (tym razem do Szemudu), w Kielnie kierunek na Chwaszczyno, by dobić kilometrowo do setki.
Robiło się coraz zimniej, powoli zaczynało mnie odcinać. Ręce jak zwykle zmniejszyły prędkość działania o połowę, na szczęście nogi trzymała rozgrzana warstwa mięśni pod lodowatą skorą. Do Wiczlina, Chylonii i do domu bez niespodzianek, a sił starczyło.
Kategoria 100 - 149,99
po lasach
d a n e w y j a z d u
21.87 km
10.00 km teren
01:11 h
Pr.śr.:18.48 km/h
Pr.max:41.96 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:9.0
Podjazdy: 90 m
po lasach, tych najbliższych, tuż za rogiem można powiedzieć
poza tym testowałem nowe spodenki z szelkami: mimo costam. calkiem spoko, trzeba sie troche przyzwyczaic bo wiadomo szelki bardziej napinają
wiatr dziś spory, oj spory
Kategoria 10 - 49,99


