z cyklu "Poniedziałkowe rekordy": przedstawiamy 200!
d a n e w y j a z d u
201.76 km
5.00 km teren
08:33 h
Pr.śr.:23.60 km/h
Pr.max:40.90 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:284 m
Mapka trasy
na pomysł wpadłem w sobotę, no i pojutrze szybka realizacja:)
zaspałem o godzinę, więc wyjechałem o 9, przez gdańsk, do nowego dworu gdańskiego, malborka, tczewa i do domu.
w sopocie na ścieżce w górnym sopocie jakaś pani na rowerze do mnie krzyczy: 'a czemu pan mnie prześciguje? ja sobie nie ży-czę!:)'
najgorzej przejechać do gdańska, dalej jest sama przyjemność. na starówce w gdańsku przejazd utrudnił mi startujący maraton, niezły surprise:)
do nowego dworu całkiem fajnie, choć lekko pod wiatr. słoneczko ani nie myślało się schować, skutecznie nie pozwalało się schłodzić, ale też nie przegrzać więc warunki dziś były idealne. punktualnie o 12 1. spotkanie z wisełką. za nowym 1. przerwa, w polu i opalanie:)
i do malborka. tu już trochę szybciej grzałem, siły były, i po niecałej godzince już przed zamkiem. tłumy ludzi jak zwykle. bardzo miła ekspedientka sprzedawała mi pepsi:)
i z wiaterkiem do czczewa, ale ruch na tej drodze większy niż na warszawskiej 7, tiry, autobusy wszystko. przed tczewem zjechałem w prawo by przejechać się fajnym mostem nad wisłą(2. spotkanie) który widzi się zawsze z pociągu. za rzeką wyczaiłem fajną trasę rowerową, z basenem i half-pipem pośród niej. długo przymierzałem się do tego half-pipe'a, ale w końcu zjechałem. fajna zabawa, chyba z 20 minut tam jeździłem:) a obok chłopaki szaleli na bmxach, rispekta dla nich! ostatnie zaopatrzenie w płyny i produkty zbożowe:) i do gdyni. za tczewem tam już zaczęło się miejsko, wioska za wioską, nie było czasu na widoki, ale ścieżka była długi odcinek, aż do pruszcza
w gdańsku przez nowy port i lansiarską ścieżkę, w gdyni musiałem dokręcić do 11km do 200, źle wycyrklowałem:) no i 20.30 w domu.
mógłbym jeszcze spokojnie pokręcić co najmniej 70km jeśli nie więcej. sprawdziły się moje przypuszczenia: jeżeli jesz, pijesz i odpoczywasz, możesz dojechać wszędzie.
przez ostatnie 50km(?) dość ostro cisnąłem, nie żałowałem przełożeń i energii, bo wiedziałem że sił mam dużo. dlatego pod koniec zauważyłem, że mięśnie jeszcze mogą, płuca też, ale kolana już protestują. ale jakbym ich pod koniec nie przeciążał to bym jeszcze jak wspomniałem dużo mógł przejechać. kiedyś pewnie jeszcze ten rekord pobiję, muszę tylko wcześniej wstać:)
kiedyś, jak było słońce, nigdy nie ubierałem kasku(wrzucałem go o plecaka), żeby ew. opalić całą twarz a nie tylko policzki a reszta blada:) dziś miałem cały dzień(prócz przerw) kask+okulary na głowie. efekt widać:) na nogach też od spodenek hehe
pogórze-obłuże-centrum-orłowo-sopot-gdańsk-przejazdowo-dziewięć_włók-bystra-wocławy-koszwały-kiezmark-nowy_dwór_gdański-rychnowo_żuławskie-marynowy-chlebówka-dębina-martąg-tragamin-kamionka-malbork-gnojewo-kończewice-stara_wisła-tczew-zajączkowo-miłobądz-kolnik-pszczółki-skowarcz-różyny-łęgowo-pruszcz_gdański-gdańsk-nowy_port-brzeźno-sopot-orłowo-centrum-bulwar-cisowa-chylonia-obłuże-pogórze
Kategoria 200 i więcej


