avs = 28 + deszczyk
d a n e w y j a z d u
42.51 km
0.00 km teren
01:30 h
Pr.śr.:28.34 km/h
Pr.max:47.27 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:134 m
no, dzisiaj w pełnym uniformie rowerowym czyli spodenki, koszulka i kask :)
bardzo przyjemnie się jeździ, nic nie przeszkadza, wręcz pomaga, koszulka się ładnie klei, do kieszonek na plecach dużo się zmieści no i w ogóle fajniej jest :)
wyjeżdżałem to nie padało, wracałem to już trochę lało ale jechałem dalej i szybciej by przed większą ulewą zdążyć
miałem wyjechać, o 15, zrobić 40-pare kilometrów i wrócić na 17. pojechałem o 15.30 i wróciłem o 17, a jak byłem w rumi to w to nie wierzyłem, ale przygrzałem i dojechałem :)
podsumowując, dziś prądu w nodze nie zabrakło, cały czas był ogień :D
z licznikiem już se poradziłem, zapiąłem na grubą białą zapinkę, jak wróciłem to zamieniłem na dwie czarne wąskie, teraz już nic nie spadnie
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-smolno-reda-rumia-pogórze
Kategoria 10 - 49,99, AVS > 25
po koszulkę
d a n e w y j a z d u
25.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:9.0
Podjazdy: 95 m
tak, wreszcie dziś pojechałem po upatrzoną koszulkę(berkner elite), czekała na mnie i już jest w domu :) pasuje do kompletu typu czarno-niebiesko-biało/szary
czekałem do dziś, bo wczoraj dostałem bon na 20zł i kartę
teraz będę wyglądał na rowerze jak człowiek :)
prócz tego: do dworca gdynia gł. jechałem 15 min z avs=30km/h, równolegle z autobussem;
przy realu gdy zdejmowałem zamykaczkę urwała mi się gumka od czujnika licznika przy widelcu i klops :( jechałem prawie że po ciemku, przez to nie znam dokładnych danych trasy
pogórze-centrum-wzgórze-real-chylonia-pogórze-biedronka-pogórze
Kategoria 10 - 49,99
życiówka, czyli setka
d a n e w y j a z d u
103.81 km
0.00 km teren
04:35 h
Pr.śr.:22.65 km/h
Pr.max:45.60 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:9.0
Podjazdy:201 m
od czego by tu zacząć...
patrzę na prognozę, wiatr północny. no dobra, jadę na gdańsk i wrócę skmką żeby się nie męczyć. rzeczywiście, do gdańska jechało się zajebiście dopóki nie skręciłem w kierunku westerplatte, wtedy wiatr dość silny zaczął przeszkadzać(do tego zimny arktyczny był), ale dojechałem do wisłoujścia i twierdzy a później do westerplatte. zjadłem jabłko i banana, wypiłem 100ml wody z rozcieńczonym sokiem. patrzę na licznik a tam 47km:
-hmm... czyli jak będę w domu to będzie 70 parę, tak w sam raz
-ale może bez skm-ki, będzie prawie 100 i wtedy zaatakujesz setkę?
-nie! jadę skm-ką. bo: dziś jest silny, mroźny wiatr; jest coraz później; nigdy tyle nie jechałeś; nie masz tyle wody i żarcia. ale i tak pewnie zrobię te 100.
-to się zobaczy przy stacji.
-ok
taki dialog prowadziłem między mną racjonalnym a mną bikerem.
później okazało się że wiatr aż taki duży nie jest i da się jechać. niedaleko AMG jakiś gówniarz na bike'u wjechał oponą w moją prawą łydkę. pomyślałem: dziś nie jest twój dzień. jedziesz skmą. taaa, pojechałem do gdyni a później dokręciłem 100km :D czyli wyszło jak zwykle, awersja do pociągów :D
dziś naprawdę nie był mój dzień. parę przykładów:
do gdańska:
-jadąc blisko krawęznika prawie zawsZe z niego spadałem;
-w orłowie jest ścieżka razem z chodnikiem, dość szeroka, oczywiście czterech gimnazjalistów musiało iść całą szerokością, to ja chciałem ominąć trawnikiem. później jeden z nich mnie zauważył i zaczęli schodzić ze ściezki, oczywiście na trawnik, tam gdzie ja! już nie mogłem przerwać manewru, dość szybko jechałem, to musiałem po hamulcach, ale i tak jednego trzepnąłem ramieniem, dobrze że się nie wywróciłem(czy on się wywrócił to nie wiem, zdążyłem tylko skomentować "k**** mać"). będzie miała gównażeria nauczkę. no i muszę zainwestować w dzwonek :)
-wpadłem na starówkę, jakiś koncert, jadę se powoli a tu policja, proszę się zatrzymać i dokumenty! bo znak był że nie wolno którego za cholerę nie widziałem. na szczęście tylko pouczenie :). się dziwił że z gdyni jadę :)
-ten gówniarz co nie patrzy przed siebie
rowerem na politechnikę to 1h07m, tyle samo co komunikacją publiczną. heh, ciekawe :)
mimo tych 100km w nogach to w ogóle tego nie czuuję. mógłbym chyba nawet 120 pojechać, tylko już ciemno było a ja lampek nie miałem. czasem po 70 bardziej zmęczony jestem
aha, no i była zmiana dętki w tylnym kole. chyba wiem czemu powietrze spierdalało. pasek na obręczy był popękany od śrub do szprych, a te śruby są ostre... jako że paska nie miałem to pociąłem starą dętkę i ją mądrze wykorzystałem. przy okazji okazało się że jeździłem na dętce 1.9-2.1 cala, a opona 1.75 :)
pogórze-chylonia-gdynia-sopot-gdańsk-westerplatte-gdańsk-sopot-chylonia-pogórze-oksywie-suchy_dwór-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
osiemdziesiona no.1 '09
d a n e w y j a z d u
81.20 km
3.50 km teren
03:21 h
Pr.śr.:24.24 km/h
Pr.max:43.00 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:12.0
Podjazdy:256 m
ech... a miałem dziś nie jechać :)
a wyszło jak zwykle czyli pojechałem. i jak zwykle, miało być bliżej, gdzieś koło 50km, ale...
najsamprzód jak poszedłem po rower, patrzę, flak w tylniej oponce. trzeba było pompować do ustawowych 50psi. no i nici z niebrania plecaka, trzeba było gdzieś upchać dętkę, pompkę itp. ale żarcie się nie zmieściło, ledwo jabluszko z bananem(i to małym) :)
jechało się fajno, do pucka pod wiatr (znowu ICM się myliło, miało być z wiatrem), później zabite dechami wioski przypominające podlasie (te wodzące za tobą ciekawie dziesiątki par oczu); w darżlubiu zacząłem jechać za cyklistą, trzymał moje tempo, w mechowie go prawie dopadłem ale ja tam się zatrzymałem a on cisnął dalej przed siebie w jakiś las.
później standardowo: z wiaterkiem czyli 30km/h, wyładowana bateria w mp3 playerze, odwiedziny pucka, mały kryzys za żelistrzewem i nerwowe spoglądanie na oponkę (do mechowa było w porządku, gdzieś w rumi wyczułem spadek ciśnienia, ale nie dopompowywałem)
rowerzystów: brak;
temperatury: brak;
słońca: prawie brak;
kilometrów: brak, tfu, nie brak:)
pogórze-rumia-reda-sławutowo-brudzewo-celbowo-darżlubie-mechowo-darżlubie-puck-żelistrzewo-reda-rumia-chylonia-pogórze
Kategoria 80 - 99,99
pierwsza siedemdziesiona '09
d a n e w y j a z d u
70.18 km
2.00 km teren
03:07 h
Pr.śr.:22.52 km/h
Pr.max:46.01 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:17.0
Podjazdy:339 m
dziś nie chce mi się pisać
chciałęm sobie trochę kaszub pozwiedzać i zdjęć porobić, wyszło że mnie nie było przez 4,5 godziny; nawet zakupy w biedronce w chwaszczynie robiłem
wiatr był do kamienia, zdjąłem kask by się poopalać :)
zdziwiłem się bo mało rowerzystów dziś było
odwiedziłem też sławną ulicę Reja w sopocie, rzeczywiście warunki tam są, goły asfalt w czystym lesie i do tego droga rowerowa, pycha. jeden szosowiec trenował pod górkę, jakaś pani się wspinała na rowerze stojąc... a ja 37km/h z aparatem w ręku w dół :)
cóź... jeszcze 7km do 1000 '09
pogórze-chylonia-koleczkowo-kamień-kielno-chwaszczyno-osowa-reja-sopot-orłowo-redłowo-centrum-chylonia-pogórze
Kategoria 50 - 79,99
kacze buki, zoo itp.
d a n e w y j a z d u
57.50 km
2.00 km teren
02:36 h
Pr.śr.:22.12 km/h
Pr.max:42.88 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:228 m
dawno nie jechałem, jak dziś zacząłem zjeżdżać to aż banan na buzi się pojawił i śmiech, dziwne nie? lubię mój rower i tyle :)
jechałem zobaczyć do intersporta bluzkę jak wygląda ze spodenkami, całkiem spoko i chyba się na nią zecyduję(berkner elite)
przed wyjazdem wpadłem na szatański plan jazdy do gdańska przez karwiny, kacze buki i powrót SKMą z gda. udało się, prawie, bo SKMą nie jechałem, nie chciało mi się, warunki były to jechałem bikem :)
czuć, że jestem coraz mocniejszy, zaraz po wyjeżdzie jadę na prostej 30,31 po dwudziestuparu minutach w gdyni, zero zmęczenia. jak wróciłem to czułem że spokojnie bym jeszcze dłuuugo pojeździł ,te prawie 60km nie zrobiło na mnie wrażenia. opłacało się męczyć marzec i kwiecień, teraz będzie czysta rekreacja :)
a co do rekreacji, to dzisiaj właśnie taka była ale w połączeniu z turystyką (co ja się dziś nabłądził, na czuja jechałem), stąd ta średnia :)
gdzieś w okolicy UM wiater się zerwał, zamieć się zrobiła, chmury ciemne przyszły(lampka przednia included:D) i zaczęło trochę popadywać - dziś przeszedłem chrzest 2009
pogórze-gdynia-wzgórze-mały_kack-karwiny-kacze_buki-osowa-oliwa-sopot-orłowo-redłowo-chylonia-pogórze
Kategoria 50 - 79,99
avs = 25 km/h
d a n e w y j a z d u
61.12 km
0.00 km teren
02:25 h
Pr.śr.:25.29 km/h
Pr.max:47.71 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:196 m
Zaczęło się od sytego, ciężkostrawnego obiadu. Koła dopompowałem do ustawowych 50 psi. Obrałem kierunek i pojechałem. W mrzezinie, na takiej fajnej górce, z racji tego że mi się dobrze jechało, wrzuciłem przełożenie 2-4 (zwykle tu było 1-2) i pojechałem. Dałem radę, to był taki test możliwości, zdałem na 4,5 :)
Co najlepsze, jak wjechałem to patrzę na średnią a tam 27,5 km/h! 'Nie ma dupy, przy chacie ma być conajmniej 25'
Dalej to przez miasto pod wiatr lekki (ha, 2-3 m/s wiatru może mi ci najwyżej kierę powąchać:)
W gdyni na ścieżce mały incydent. Jedzie gówniarz na rolkach, ja mam 30 km/h, kieruję w prawo by się z nim nie zderzyć a on też w tą samą stronę! Musiałem na trawnik, bo prawie bym w niego przywalił. Trzeba uważać, nie ma co.
Później na skwerek bo 'a co tam, blisko jest to se podjadę'
No i wyszło z tego 55, a że 55 to nie 60 to podjechałem na suchy dwór dokręcić swoje :)
Dzisiaj przez całą trasę był ogień. Niewiarygodne, ale pary było że hej. Pogoda sprzyjała, wypoczęty byłem (prawie tydzień bez roweru), obciążeń pleców nie było, rower gitowy :)
Miałem zrobić do 40 kmów, dlatego nie brałem picia ani kasy ani żarcia. No i nawet tego nie potrzebowałem :)
przed dzisiejszym wyjazdem było czyszczenie napędu + smarowanie łańcucha + regulacja tylniej przerzutki
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-połchowo-rekowo-reda-rumia-gdynia-skwer-obłuże-obłuże_górne-pogórze-suchy_dwór-pogórze
Kategoria AVS > 25, 50 - 79,99
małe czyszczonko
d a n e w y j a z d u
0.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:9.0
Podjazdy: m
include <iostream>
using namespace std;
wpis(){
cout << "
dziś było czyszczenie napędu, smarowanie łańcucha i regulacja tylnych przerzutek
" << endl;
}
popołudniowo
d a n e w y j a z d u
44.60 km
0.00 km teren
01:54 h
Pr.śr.:23.47 km/h
Pr.max:52.12 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:222 m
dzisiaj duży wiatr był, na szczęście po 17 zelżał i dał mi wyruszyć, tym bardziej że temperatura lipcowa
miastowo było, chciałem zrobić 50 ale z pg później wróciłem
ale w łężycsch jest gites górka. jade 51km/h a dozwolone do 40, i to po zakrętach(niezłe przechyły były), to mi się podoba!
odkryłem, że koszulka bawełniana nie odprowadza potu :) w przeciwieństwie do spodenek
pogórze-chylonia-centrum-redłowo-karwiny-wiczlino-łężyce-rumia-cisowa-chylonia-pogórze
Kategoria 10 - 49,99
niedzielny lajt
d a n e w y j a z d u
34.47 km
0.00 km teren
01:28 h
Pr.śr.:23.50 km/h
Pr.max:46.42 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:21.0
Podjazdy:196 m
dzisiaj nie będzie referatów z wnioseczkami, nie bój
na początku pod wiater(tak, nawet przed chaosem:D), ale później zelżało i zaczęła się jazda
nogi były już wypoczęte, chciało sie jechać, nie to co wczoraj
ogólnie fajnie, bez plecaka, tak niedzielnie :)
no i pierwszy raz w stroju letnim. czyli wszystko na krótko! szkoda że koszulki nie mam kolarskiej(jeszcze :))
w związku z wczorajszym wywodem naszedł mnie dziś (podczas dłuuugiego zjazdu na pustki) kolejny wniosek, ale zapomniałem jak wyglądał :)
tak, tak. lipiec '08 i w ogóle wszystkie miechy '08 dziś pękły. kwiecień 2009 ma już 607 km, a to nie jest jego ostatnie słowo! planuje mieć ok. 700, ale nikomu nie mówcie :D
pogórze-chylonia-centrum-redłowo-witomino-chwarzno-wiczlino-chylonia-pogórze
Kategoria 10 - 49,99


