rewa
d a n e w y j a z d u
20.00 km
0.00 km teren
h
Pr.śr.: km/h
Pr.max:0.00 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:25.0
Podjazdy: 91 m
bez licznika
Kategoria 10 - 49,99
po bilety
d a n e w y j a z d u
18.72 km
0.00 km teren
00:49 h
Pr.śr.:22.92 km/h
Pr.max:36.72 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:23.0
Podjazdy:112 m
Kategoria 10 - 49,99
szwajcaria kaszubska
d a n e w y j a z d u
131.97 km
2.00 km teren
06:01 h
Pr.śr.:21.93 km/h
Pr.max:48.49 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:22.0
Podjazdy:969 m
aż do wieżycy jechało się pod wiatr i z dużym ruchem aut. ale przy szczycie wieżyca, przy wjeździe do rezerwatu to zupełnie inna jazda! przyroda, cisza, spokój, z wiatrem, w dół:) no i taki klimacik sielski wakacyjny...
ogólnie dużo czasu przy różnych jeziorach, asfalty w sumie gładkie, jechało się pięknie:)
Kategoria 100 - 149,99
potestować
d a n e w y j a z d u
52.81 km
0.00 km teren
02:28 h
Pr.śr.:21.41 km/h
Pr.max:37.34 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:24.0
Podjazdy:209 m
potestować czy szprycha pęknięta daje radę na naszych drogach... i prawdopodobnie daje, nic sie nie pogorszyło
Kategoria 50 - 79,99
władysławowo i okolice
d a n e w y j a z d u
86.99 km
12.00 km teren
04:01 h
Pr.śr.:21.66 km/h
Pr.max:44.31 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:21.0
Podjazdy:365 m
popatrzeć jak to się odpoczywa w kurortach...
w łebczu natknąłem się na genialną ścieżkę rowerową, liczącą kilkanaście kmów, zbudowaną w miejsce starej linii kolejowej Krokowa-Puck. gładziutki asfalt, łagodne zjazdy i podjazdy, wiadukty, miejsca do odpoczynku, mapki, cisza, spokój, praktycznie cały czas wiedzie przez szczere pola i tylko czasem trochę zabudowań. po prostu rowerowe marzenie, ale ziszczone! muszę kiedyś przejechać ją całą.
cholercia, za mrzezinem patrzę, tylne koło lekko bije. w domu po oględzinach - no jo, szprycha jedna pękła, a jakieś 2000 km (rok temu) dopiero te koło ma! szprych mach, mocne, miały sporo wytrzymać a jak widać słabsze od zwykłych drutów! nie mam ochoty wydawać znowy 8 dych na wymianę i centrę, zobaczymy czy da się jeździć bez tej jednej (rok temu jeździłem tak ładny kilkaset kmów), wymienić zawsze mogę.
Kategoria 80 - 99,99
tpk
d a n e w y j a z d u
21.36 km
10.00 km teren
01:04 h
Pr.śr.:20.02 km/h
Pr.max:45.09 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:281 m
Kategoria 10 - 49,99
puszcza darżlubska
d a n e w y j a z d u
82.80 km
15.00 km teren
03:42 h
Pr.śr.:22.38 km/h
Pr.max:47.16 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:406 m
miało być 60, max 70 km, a wyszło trochę więcej:)
trasa rowerowa z kąpina do darżlubia jest po prostu zajebista! lux asfalt w środku wielkiego lasu, sama pycha!
szkoda że z leśniewa już nie trafiłem na leśny asfalt, musiałem przemykać drogą pożarową, na dodatek deszcz co chwilę padał (a nie miał!)
te trasy muszę częściej powtarzać...
Kategoria 80 - 99,99
po wzgórzach grunwaldowych
d a n e w y j a z d u
20.84 km
10.00 km teren
01:08 h
Pr.śr.:18.39 km/h
Pr.max:45.09 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:122 m
i po klifach Kępy Oksywskiej
Kategoria 10 - 49,99
przejażdżka
d a n e w y j a z d u
30.18 km
0.00 km teren
01:20 h
Pr.śr.:22.64 km/h
Pr.max:52.45 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:20.0
Podjazdy:246 m
Kategoria 10 - 49,99
do granicy
d a n e w y j a z d u
217.45 km
10.00 km teren
09:38 h
Pr.śr.:22.57 km/h
Pr.max:44.06 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:22.0
Podjazdy:538 m
Od ponad roku kombinowałem by tam dojechać, wreszcie wziąłem się w garść, upatrzyłem pogodę i pojechałem.
Mimo przechodzącego przez Polskę niżu (groźna nazwa - Otto) pogoda nad morzem była idealna. Wiatr słaby, dużo słońca, tak więc jechało się extra. Do Świbna bez niespodzianek, później trochę czekałem na prom (5 zł za rejs, trochę drogo) i teraz wystarczyło jechać do końca mierzei. Mijałem wszystkie miejscowości (Jantar, Stegna, Sztutowo, Kąty Rybackie), po drodze kupiłem droźdżówkę i uzupełniłem wodę. W Kątach zaczął się Zalew Wiślany, więc było na co popatrzeć (Wysoczyzna Elbląska rzeczywiście wysoka, Frombork). Jako że do tej pory miejscowości były jedna za drugą, spodziewałem się zaraz Krynicy Morskiej. A tu jadę i jadę, sam las, nic nie ma. Już wiedziałem że nie będę o 20 w domu, w grę wchodziła 21. Wreszcie dojechałem do pagórkowatej Krynicy. Znowu naiwnie spodziewałem się Piasków za chwilę, ale znak mówiący o 11 km do nich wszystko popsuł. I ponownie las i las. W pewnym momencie jadę i spadła mi jedna kropelka na czoło, później druga, a zaraz duża ulewa. Patrzę w niebo a tam zero chmur, pełne słońce! No, dziwne to było bardzo. Jak to po deszczu, mokry cały, od dołu do góry. Dopiero po chwili zobaczyłem że jednak chmury były, w kolorze nieba, po prostu zasłoniły wszystko a okulary jeszcze zaciemniały obraz.
Po dojeżdzie do Piasków poszukiwania drogi do granicy z Rosją. Po pierwszym pudle dojechałem na ulicę Bursztynową a stamtąd w las na ubitą ścieżkę z płytami. I tak jadę i jadę nie mając pewności. Coraz większe chaszcze, istna dżungla, po drodze łapię chyba wszystkie pająki, po zatrzymaniu się momentalnie dosiadają mnie muchy, robale, komary, pokrzywy i wszystko co tam mieszka. W połączeniu z duchotą i dużą wilgotnością nieźle mnie to zdenerwowało i pokuło. Dojeżdżam do radaru, ale płotu granicznego nie widać. No to w dół lasem i w końcu dojeżdżam. Robię parę fotek, przechodzę symbolicznie "za granicę" i na plażę, gdzie wita mnie patrol straży granicznej. Na plaży pusto, nie ma nikogo w promieniu 3 km, widać tylko ogromne chmury, płot graniczny i spore fale. W oddali słychać burzę. Na liczniku 109 km, godzina 17.00, nie ma czasu na odpoczynek, trzeba wracać żeby zdążyć chociażby przed północą.
Przedzierając się przez dżunglę której już mam serdecznie dość, chcę zjechać na drugi bok drogi. A tu coś przyblokowało przednie koło i wyleciałem 2 metry dalej spadając na bark. Małe otarcia, gdzieniegdzie trochę zbite mięśnie ale jechać trzeba dalej. Rower na szczęście cały. Wyjeżdżam z Piasków robiąc po drodze zapas izotoniku.
Ponownie ulica mokra, przed chwilą padało. Teraz jak najszybciej do domu, prognozuję że będę na 23, czyli 3 godziny spóźnienia.
Mięśnie już zmęczone, ale w miarę upływu kilometrów trochę nabierają sił. W zasadzie nie chce mi się już jechać. Ale siłą woli cisnę dalej. W końcu dojeżdżam do promu i mam te 1/2 h odpoczynku w oczekiwaniu na prom.
Z Sobieszewa wracam przez Wiślinkę ulicą Benzynową, robi się coraz ciemniej, mam tylko tylnią lampkę, która w dodatku sama się włącza i wyłącza (przemokła). Później do miasta i bez przygód dojeżdżam z zapasem o 22.30.
Udało się!
Mapka miejscowości Piaski
© bkco
Kategoria 200 i więcej


