100 - 149,99
| Dystans całkowity: | 5222.64 km (w terenie 250.00 km; 4.79%) |
| Czas w ruchu: | 233:19 |
| Średnia prędkość: | 22.38 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 61.92 km/h |
| Suma podjazdów: | 25601 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 188 (94 %) |
| Maks. tętno średnie: | 151 (75 %) |
| Suma kalorii: | 35681 kcal |
| Liczba aktywności: | 48 |
| Średnio na aktywność: | 108.80 km i 4h 51m |
| Więcej statystyk | |
przejażdżka do jastarni, duży wiatr
d a n e w y j a z d u
112.52 km
5.00 km teren
04:56 h
Pr.śr.:22.81 km/h
Pr.max:55.56 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:230 m
Mapka trasy
rozjazd po wczorajszej setce, dłuższy o 12km:), do władkowa pod wiatr, na półwyspie z wiatrem, a z powrotem odwrotnie
jak wracałem to nawet zimno już było, ale kurtkę ubrałem tylko na duży podwiatr na półwyspie i na siedzenie na plaży, bo tam zawsze zimno:)
ze 20km jechałem poza wioskami, w kompletnej ciemności, na szczęście(?) co chwila jechały samochody rozświetlając konkretnie drogę
a najlepsza była jazda po ciemku z górki w mrzezinie, 50km/h a jeszcze pedałowałem, nieźle:)
zapomniałbym, miałem dziś mały wypadek. na przejeździe kolejowym w pucku, gdzie tory idą pod dużym kątem względem ulicy, przednie koło przez nieuwagę zaklinowało się między torem a jezdnią, no i nie było wyjścia, musiałem upaść. dzięki Bogu nic w tej chwili nie jechało, ani pociąg ani auto, na dodatek choć to przejazd z zaporami, to wszyscy kierowcy się zatrzymują i oglądają się na pociąg. dzięki temu auta stały na stopie, nie przejechały mnie. ja stłukłem sobie kolano, dość ostro, ale jechałem następne 90km. miły akcent to taki, że kierowcy się zatrzymali i patrzyli czy nic mi się nie stało. kask na głowie był, ale bańką nie uderzyłem.
ze względu na to kolano dziś zrobię sobie pauzę od długich wycieczek, jest dość mocno zbite i niech sobie dziś odpocznie.
pogórze-pierwoszyno-mrzezino-puck-władysławowo-jastarnia-powrót
Kategoria 100 - 149,99
przygarnij setkę
d a n e w y j a z d u
100.76 km
0.00 km teren
04:14 h
Pr.śr.:23.80 km/h
Pr.max:42.47 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:339 m
Mapka trasy
dziś musiałem przygarnąć setkę, taka biedna była i aż się za mną stęskniła:)
a chciały temu przeszkodzić ciężkie, ciemne chmurzyska, straszyły mnie, nie chciały oddać setki. ale ja się nie ulękłem, jechałem odważnie ku niej, na szczęście chmury tylko pogroziły palcem, choć niektóre chciały więcej... ale! miałem nową broń - kurtkę przeciwdeszczową rowerową z teflonem! ale nie musiałem jej wyjmować z kabury:)
siódemka fajnie się remontuje, asfalcik gładziutki, taki że aż się chce, a że jeszcze był wiatr w plecy to sama pycha:)
ruch wahadłowy, i związane z nim stanie w korku, ma też swoje plusy. szukałem miejsca na przerzucenie jabłka z plecaka do żołądka (przez przełyk), wszędzie brak poboczy, jezdnia urwana na pół metra, nie ma gdzie zjechać. ale! natrafiłem na korek, wbiłem za ciężarówkę i miałem 5 minut dla mojego jabłka
a z rumi w ciemnościach, latarni brak. ale! bateryjki w lampkach świeżutko ładowane, błysk na 10 metrów, to i jechałem jak ten okręt w ciemnym morzu. nawet trochę straszno było, dookoła pola, ludzi i domów brak, niedaleko błyskało...
pogórze-karwiny-chwaszczyno-żukowo-gdańsk-jasień-centrum-sopot-orłowo-centrum-chylonia-rumia-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
karwińskie pełne morze
d a n e w y j a z d u
120.81 km
2.00 km teren
05:02 h
Pr.śr.:24.00 km/h
Pr.max:49.55 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:372 m
Mapka trasy
dziś miały być dwie okazje do zrobienia setki. pierwsza: bo do 1000km w lipcu; druga: bo do 3000km w roku. no i udało się:)
pogoda dopisała, choć do południa było tak sobie, ale na szczęście w punkcie kulminacyjnym było piękne słońce:) a fala w karwii była że hoho:) trochę nogi zamoczyłem i już woda do kolan hehe
później powrót przez krokową, i w tym lesie do wejherowa co się ciągnie w nieskończoność
ale ludzi w tych miejscowościach, normalnie sopot bis
cel osiągnięty, i to na gruby tydzień przed terminem, gdyby nie wyjazd to pewnie bym jeszcze wyżyłował bardziej, ale i tak jestem zadowolony, czuję że wykonałem prawidłowo zadanie:)
no, a teraz rower do czyszczenia a ubranka do prania, żebym jak przyjadę było wszystko czystę, pachnące i miłe w dotyku:)
no i pedał piszczy, tym razem prawy. trzeba będzie jutro wziąć go w obroty
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-smolno-żelistrzewo-puck-swarzewo-władysławowo-chłapowo-rozewie-karwia-sławoszynko-karwińskie_błota_I-parszczyce-minkowice-krokowa-
Kategoria 100 - 149,99
poniedziałek, czyli setka
d a n e w y j a z d u
100.97 km
0.00 km teren
04:12 h
Pr.śr.:24.04 km/h
Pr.max:51.02 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:339 m
Mapka trasy
musiałem zbadać rejony szemuda, nigdy tam nie byłem
w prognozach deszcz tylko przelotni, więc jechałem bez obaw. jadę gdzieś w lesie w połowie drogi z wejherlandii do sz., kap kap kap i ulewa. taki prawdziwy, letni am shower:) przeczekałem to z 10 minut, patrzę że cholernie mokro, a rower niedawno myty, ubranka też. myślałem czy wracać czy kontynuować. wyszło lekkie słońce. przejeżdża jakiś szosowiec, ma gdzieś że jest mokro, że pada i w ogóle. trzeba myśleć pozytywnie! no i pojechałem, musiałem zrobić pierwszą w życiu 100 w mokrym:) nawet fajnie się jechało, bo postanowiłem nie zwalniać tempa. błotników brak, woda jest wszędzie ale nic tam.
wjeżdżam do szemuda, widzę całkiem niezłą wycieczkę rowerową turystyczną(sakwy itp.), gdzieś z 15 osób, musiałem wyprzedzać pod górkę
za kamieniem(notabene w deszczu brzydki jak noc) dopiero zaczęła się jazda! jako że nogi przykryte były błotem to mogłem konkretnie przygazować, na prostej 45 nawet! pod górkę na 3-8! nie wiem skąd takie siły hehe
za kielnem kolejny am shower, wykorzystałem go na bufet time:)
później standardowo do gdańska, postraszyć ludzi swoim brudem:D
w gdyni za dworcem jakiś wyprzedziłem jakiegoś typa. później patrzę że mnie goni. no dobra, zmierzymy się. cisnąłem swoim tempem, nie odpuszczał. przede mną jechała para rowerzystów, musiałem zwolnić bo nie było możliwości wyprzedzania. kolo wykorzystał to na ucieczkę, odjechał ze 150 metrów. gdy już wróciłem do swojego tempa zauważyłem że kolo zwolnił, szybko go złapałem i siedziałem mu na kole. gdy się odwrócił musiał się nieźle zdiwić kogo tam zobaczył:) pedałowałem lajtowo, majestatycznie na 3-8. w końcu mnie przepuścił, widział że szybszy jestem. później odjechałem i już go więcej nie widziałem:)
wniosek jest jeden: mierz siły na zamiary:) mimo że w nogach było już 90km, to nie było problemu z szybką jazdą, tak samo na serpentynie, wyjątkowo podjechaną na 3-5:)
nie będę pisał o baranie co na mnie trąbił na spacerowej kiedy omijałem stojący samochód, szkoda nerwów
po 85km poluźnił mi się tylny klocek. dziś go zamieniałem, widocznie za słabo przykręciłem
i po dzisiejszym wypadzie przebiłem CAŁĄ sumę kilometrów z zeszłego roku:) i przy okazji prawie wyrównałem maj. oj, coś w lipcu pęknie tysiączek...
pogórze-rumia-reda-wejherowo-sopieszyno-przetoczyno-szemud-kamień-kielno-chwaszczyno-osowa-oliwa-przymorze-sopot-orłowo-centrum-obłuże-chylonia-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
życiówka, przy pomocy EJŻ
d a n e w y j a z d u
130.79 km
2.00 km teren
05:22 h
Pr.śr.:24.37 km/h
Pr.max:47.27 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:447 m
Mapka trasy
EJŻ - Elektrownia Jądrowa Żarnowiec, nie żaden doping:)
od dłuższego czasu tu się wybierałem, ale albo pogoda, albo co innego. dziś, po 2 dniach laby, musiałem trochę rozruszać rower:)
do żarnowca od pucka cały czas 'w dół i w górę' i tak przez 25 km, w pucku już zaczęło padać ale dzisiaj to naprawdę nie miało znaczenia, dziś po prostu musiałem zaliczyć żarnowiec.
dzięki Bogu od krokowej świeciło słońce, chmury przeszły na wschód i były prawdziwe, słoneczne, ciepłe wakacje(choć gdzieniegdzie jeszcze trochę mokro po deszczu)
aż w końcu ujrzałem cel podróży: jezioro żarnowiec. ogromne, prawie jak morze:) na szczęście ludzi o tej porze mało było, w sumie tylko ja sam byłem:)
miałem wracać do krokowej i stamtąd do wejherowa, ale po oględzinach mapy nastąpiła modyfikacja: "jadę na południe, zobaczyć jezioro od dołu! wow!". na liczniku 55km.
a tam oczywiście klimaty postindustrialne, baraki niedokończonej EJŻ i jakieś firmy, jakieś auta. kurczę, lubię takie klimaty. coś, co miało być, było już budowane ale zostało nagle przerwane. miejsce bardzo klimatyczne, można się wczuć. w jakimś momencie poczułem się jak w czarnobylu, choć tam nigdy nie byłem:)
i ten ciekawy budynek z napisem "EJŻ":)
a później moim oczom ukazała się elektrownia wodna. czynna. z dużymi rurami, które lecą z górnego jeziora do dołu. duże te rury. a nawet ogromne. nie, one nie są ogromne, one są gigantyczne! wyobraź sobie duże rury. teraz wiedz, że rury w żarnowcu są większe. o wiele większe. robią naprawdę, dosłownie, ogromne wrażenie:)
a później przez lasy piaśnickie do wejherowa, w rumi skręciłem do pierwoszyna by dorobić 110km. przy wjeździe do pogórza pojechałem na babie doły, a tak z nudów bo czas był, no i wyszło z tego 130. ech, a miało być 'tylko' 100 :)
w drodze do EJŻ ktoś do mnie machał z samochodu, nie znałem osoby, popularność rośnie hehe:)
dziś jechało się wybornie. do żarnowca praktycznie cały czas pod lekkośredni wiatr, z powrotem z wiatrem, no i wyszła konkretna średnia:) do pucka ze średnią 26, nawet nawetcały dystans na 0,7l picia, 1 brzoskwini, 1 snickersie, 1 czekoladce 'admirał'. aha, na obiad był makaron:D
na premii górskiej poza kategorią:) w mrzezinie pierwszy raz na przełożeniach 2-5
nie mogę pominąć że dziś nabyłem okulary przeciwsłoneczne renomowanej marki "noname":), i 110km właśnie w okularach zrobiłem
pogórze-kosakowo-pierwoszyno-mrzezino-smolno-żelistrzewo-puck-połczyno-werblinia-starzyno-kłanino-sulicice-minkowice-krokowa-goszczyno-żarnowiec-lubkowo-tyłowo-wejherowo-reda-rumia-pierwoszyno-kosakowo-pogórze-babie_doły-suchy_dwór_x2-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
kolejna seta, od niechcenia tym razem
d a n e w y j a z d u
100.59 km
2.00 km teren
04:23 h
Pr.śr.:22.95 km/h
Pr.max:43.73 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:22.0
Podjazdy:329 m
Mapka trasy
no masz, dzisiaj miałem tylko z 50 zrobić, ale się w****iłem i spontana strzeliłem na setę :)
siedziałem na podwórku, myślę gdzie tu jechać, jakiś skwerek, opalanie może hmm... w dupie, czas jakiś porządny dystans! spakowałem plecak i jazda!
po wjeździe na górkę karwińską nie byłem zasapany, oddychałem normalnie, oszczędzałem się bo jeszcze nie wiedziałem gdzie pojadę :) planowałem przy antenie na mapę spojrzeć, ostatecznie gdzieś w Miszewku postanowiłem że do Żukowa i do Gdańska.
niezły ruch do żukowa, i ogólnie trochę ciężko się jechało, choć z lekkim wiatrem w plery. dopiero po przerwie za żukowem, troszkę lepiej szło, ale dopiero gdzieś w gdańsku po zakupach w biedronce, po 50-paru kilometrach zaczęło się konkretnie! tak jak wtedy to bym zawsze chciał jechać! :D szczególnie że wiatr był słaby.
w gdyni już praktycznie po ciemku, polansowałem po wakacyjnym bulwarze, dokręciłem jeszcze do obłuża i w domu o 22.30
kurczę, dziś była mniejsza wymiana cieplna między moim ciałem a otoczeniem :) i od razu więcej energii. no i 0,7l wody, wafelek i snickers swoje odegrały:)
no i czerwiec w końcu nie wyszedł taki zły, a już się bałem :)
nie ma co, dziś bym 150 pojechał. już mi w głowie świta dom-hel-dom :) już niedługo...
pogórze-obłuże-centrum-redłowo-mały_kack-karwiny-chwaszczyno-żukowo-gdańsk-sopot-gdynia_centrum-bulwar-morska-cisowa-pogórze-obłuże_leśne-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
kolejna seta
d a n e w y j a z d u
101.27 km
3.00 km teren
04:33 h
Pr.śr.:22.26 km/h
Pr.max:41.67 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:15.0
Podjazdy:133 m
tutaj nic nie będzie, bo miałem cały wpis zapisany w notatniku ale plik przypadkiem usunąłem. a pisałem w notatniku bo bs nie działał :(
pogórze-gdynia-sopot-gdańsk-stogi-górki_zachodnie-stogi-gdańsk-gdynia-chylonia-cisowa-pogórze
Kategoria 100 - 149,99
życiówka, czyli setka
d a n e w y j a z d u
103.81 km
0.00 km teren
04:35 h
Pr.śr.:22.65 km/h
Pr.max:45.60 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:9.0
Podjazdy:201 m
od czego by tu zacząć...
patrzę na prognozę, wiatr północny. no dobra, jadę na gdańsk i wrócę skmką żeby się nie męczyć. rzeczywiście, do gdańska jechało się zajebiście dopóki nie skręciłem w kierunku westerplatte, wtedy wiatr dość silny zaczął przeszkadzać(do tego zimny arktyczny był), ale dojechałem do wisłoujścia i twierdzy a później do westerplatte. zjadłem jabłko i banana, wypiłem 100ml wody z rozcieńczonym sokiem. patrzę na licznik a tam 47km:
-hmm... czyli jak będę w domu to będzie 70 parę, tak w sam raz
-ale może bez skm-ki, będzie prawie 100 i wtedy zaatakujesz setkę?
-nie! jadę skm-ką. bo: dziś jest silny, mroźny wiatr; jest coraz później; nigdy tyle nie jechałeś; nie masz tyle wody i żarcia. ale i tak pewnie zrobię te 100.
-to się zobaczy przy stacji.
-ok
taki dialog prowadziłem między mną racjonalnym a mną bikerem.
później okazało się że wiatr aż taki duży nie jest i da się jechać. niedaleko AMG jakiś gówniarz na bike'u wjechał oponą w moją prawą łydkę. pomyślałem: dziś nie jest twój dzień. jedziesz skmą. taaa, pojechałem do gdyni a później dokręciłem 100km :D czyli wyszło jak zwykle, awersja do pociągów :D
dziś naprawdę nie był mój dzień. parę przykładów:
do gdańska:
-jadąc blisko krawęznika prawie zawsZe z niego spadałem;
-w orłowie jest ścieżka razem z chodnikiem, dość szeroka, oczywiście czterech gimnazjalistów musiało iść całą szerokością, to ja chciałem ominąć trawnikiem. później jeden z nich mnie zauważył i zaczęli schodzić ze ściezki, oczywiście na trawnik, tam gdzie ja! już nie mogłem przerwać manewru, dość szybko jechałem, to musiałem po hamulcach, ale i tak jednego trzepnąłem ramieniem, dobrze że się nie wywróciłem(czy on się wywrócił to nie wiem, zdążyłem tylko skomentować "k**** mać"). będzie miała gównażeria nauczkę. no i muszę zainwestować w dzwonek :)
-wpadłem na starówkę, jakiś koncert, jadę se powoli a tu policja, proszę się zatrzymać i dokumenty! bo znak był że nie wolno którego za cholerę nie widziałem. na szczęście tylko pouczenie :). się dziwił że z gdyni jadę :)
-ten gówniarz co nie patrzy przed siebie
rowerem na politechnikę to 1h07m, tyle samo co komunikacją publiczną. heh, ciekawe :)
mimo tych 100km w nogach to w ogóle tego nie czuuję. mógłbym chyba nawet 120 pojechać, tylko już ciemno było a ja lampek nie miałem. czasem po 70 bardziej zmęczony jestem
aha, no i była zmiana dętki w tylnym kole. chyba wiem czemu powietrze spierdalało. pasek na obręczy był popękany od śrub do szprych, a te śruby są ostre... jako że paska nie miałem to pociąłem starą dętkę i ją mądrze wykorzystałem. przy okazji okazało się że jeździłem na dętce 1.9-2.1 cala, a opona 1.75 :)
pogórze-chylonia-gdynia-sopot-gdańsk-westerplatte-gdańsk-sopot-chylonia-pogórze-oksywie-suchy_dwór-pogórze
Kategoria 100 - 149,99


