bkco prowadzi tutaj blog rowerowy

bkco

Po Kaszubach

  d a n e    w y j a z d u 101.01 km 30.00 km teren 04:48 h Pr.śr.:21.04 km/h Pr.max:44.70 km/h HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: kcal Temperatura:13.0 Podjazdy:670 m
Piątek, 6 maja 2011 | dodano: 06.05.2011

W lesie przed Kamieniem zatrzymałem się za potrzebą (swoją drogą, w spodenkach z szelkami trochę dziwnie się to robi). Przejechał jeden samochód, a tu nagle w odległości około 50 metrów ode mnie wychodzi z lasu duży zwierz, wielkości konia.

Jeleń napotkany w lesie © bkco

Zauważył mnie, przyglądał mi się, ja jemu też. Po chwili odwrócił się i uciekł. Miał spore poroże, ja stałem w miejscu i trochę się bałem po jakby zaczął biec to tylko drzewo by mnie ochroniło. W pierwszej chwili myślałem, że to łoś (w tym lesie sporo jest jezior, bagien, na dodatek śnieg tam najdłużej się trzyma więc jest wilgotno), ale sprawdziłem we wszechwiedzącej Wikipedii że to jednak był jeleń. Ale za to duży był:).
Później w kierunku wczesnośredniowiecznych kurhanów w (zawsze zapominam nazwy) Lewinie. W samym Lewinie we wrześniu ub. r. trzasnęła mi dętka, więc tych klimatów raczej nie zapomnę:).

Przystanek w Lewinie © bkco

Do samych kurhanów droga wiedzie przez polny szuter. A na miejscu dość dobrze wszystko zorganizowane, jest parking, tablice informacyjne, jest wytyczona ścieżka. Choć samo zwiedzanie dość krótkie, bo zbadano tylko dwa kurhany, reszty nie ruszano. Miło jest mieć takie stare rzeczy w okolicy (37 km od domu).

Jeden z kurhanów w Lewinie © bkco

Do Sianowa prosto, całkiem ładne widoczki na jezioro w Sianowie z tych kaszubskich górek. A po odpoczynku dopiero miałem się dowiedzieć, co to jest prawdziwy szuter i jazda na orientację:).

Jezioro Sianowskie © bkco

Otóż jadąc w kierunku Sianowskiej Huty minąłem zjazd do tej miejscowości (zbyt mało poważnie wyglądał wg mnie), więc na niedalekim parkingu ogarnąłem mapkę i wjechałem w nieznany mi las.
Oczywiście na pierwszym nieoznakowanym skrzyżowaniu pojechałem źle, więc musiałem ze 2 km-y nadrobić w lesie (w tym niezły zjazd i podjazd). Później, jadąc już dobrą trasą, cały czas pod górę, ale na szczęście na końcu dojechałem do dobrej wsi (Pomieczyńska Huta - kurczę, na Kaszubach same Huty są, już druga dzisiaj). Wtedy moim oczom ukazały się przepiękne, kaszubskie widoki - pofałdowane tereny, duże różnice wysokości, kręte asfaltówki i szutrówki, gdzieś w oddali samotny domek...

Kręta droga w Pomieczyńskiej Hucie © bkco

Przejeżdżając przez Hopy trochę poznałem naturę mieszkańców tych okolic - jeden chłopak skinąwszy głową powiedział do mnie "dzień dobry", paręset metrów dalej starszy pan krzyknął gromkie "hej!". Po raz kolejny zrobiło się miło, widać, że szanują gości (a conajmniej tego wariata co jechał kolorowo ubrany i na dodatek w obcisłych gatkach z pampersem:)).
Wyjeżdżając z Hopów mówię sobie: "Dość już tych szutrów i eksploracji, teraz tylko znane trasy!". A niedaleko drogowskaz na Trzy Rzeki, w dodatku z tablicą informującą o świeżo wyremontowanej drodze do tej wsi. No i wyszło że jednak kolejna eksploracja. Ładna brukowana droga, ale tylko ze 3 kilometry, bo kończy się akurat tam gdzie swój wyjazd ma jakaś duża fabryka. Ktoś pewnie musiał "trochę" polobbować u pana wójta o tą drogę.
Czyli ładna droga się skończyła, a zaczął się znany mi dziś aż za bardzo szuter. Ej, bez przesady, 100 metrów dalej chciałbym żeby był szuter, bo tam to jakaś plaża była. Piasek tak głęboki, że aż pedały się wkopywały, a ten pył to wchodził wszędzie, oczywiście najwięcej do łańcucha. Taka "plaża" trwała jakiś kilometr, a później pod górkę w lesie, gdzie ja z moimi oponami się męczyć nie będę, więc była przestawka na bike-walking. Po wyjściu z tego piaszczystego lasu myślałem że dalej ta mąka. Ale tutaj przyszło wybawienie - gładziutki asfalt, we - jak się później okazało - wsi Trzy Rzeki.
Dalej to już znaną trasą na Kielno, w międzyczasie dałem sobie spokój z kolejnym szutrem (tym razem do Szemudu), w Kielnie kierunek na Chwaszczyno, by dobić kilometrowo do setki.
Robiło się coraz zimniej, powoli zaczynało mnie odcinać. Ręce jak zwykle zmniejszyły prędkość działania o połowę, na szczęście nogi trzymała rozgrzana warstwa mięśni pod lodowatą skorą. Do Wiczlina, Chylonii i do domu bez niespodzianek, a sił starczyło.


Kategoria 100 - 149,99


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa orzon
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]