na wyspę sobieszewską
d a n e w y j a z d u
117.50 km
10.00 km teren
05:15 h
Pr.śr.:22.38 km/h
Pr.max:39.79 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:18.0
Podjazdy:203 m
Mapka trasy
niedawno w TV nadawali o wyspie sobieszewskiej, mama powiedziała że na pewno kiedyś tam dojadę, no i dziś to się ziściło:)
jak zwykle: najgorzej wyjechać z 3miasta. po gdańsku nie chciałem jechać 7, znalazłem skrót ale przez rafinerię no i niestety musiałem wracać na zatłoczoną 7.
od przejazdowa do wyspy strasznie mi się dłużyło, później na samej wyspie też. się jedzie i jedzie, końca nie widać. w świbnie chciałem odpocząć, ale był jeden warunek: przy ujściu Wisły. no i się doigrałem, 30 minut chodzenia pieszo, w większości po plażowym piasku. ale warto było. całkiem fajnie w tym rezerwacie, pełno ptaków, ludzi zero(po drugiej stronie rzeki pełno), i ten widok na wieże sea towers, widoczne tylko w połowie:) tak, byłem daleko od domu, i byłem na bakier z czasem:)
ale to też ma swoje plusy. zanim się wyczołgałem z tego piasku, słonko już zachodził, a ja byłem przy moście pontonowym przez Martwą Wisłę, zdjęcia fajnie wyszły. a później jazda to czysta małmazja, wiaterek w plecy, ruch mały, przemiły chłodek, plecak lekki. jechać, nie umierać, dla takich chwil trzyma się rower:)
w gdańsku starówka przepięknie wygląda nocą, moje lampki też:)
kolanko lewe tylko troszkę było czuć, ale też pod koniec jazdy, bo w sopocie się skapowałem że zostało mi 45 minut do deadline'u. wydawało się niemożliwe żeby w tym czasie dojechać, ale dałem radę, aż sam się dziwię:) i właśnie dlatego czułem to kolano bo od sopotu cisnąłem ostro, ale po serpentynę wjechałem na już(?) standardowym(?) 3-5.
oczywiście był lansik z brzeźna do sopotu, widoki cudne:)(dobrze że rolkarki po zmroku też śmigają)
do nowego portu ścigałem się z tramwajem, był remis:)
do końca 2009 ma być co najmniej 5400km, czyli 2008*2
pogórze-obłuże-centrum-sopot-gdańsk-przejazdowo-wiślinka-sobieszewo-świbno-powrót_przez_nowy_port
Kategoria 100 - 149,99


