poniedziałek, czyli setka
d a n e w y j a z d u
100.97 km
0.00 km teren
04:12 h
Pr.śr.:24.04 km/h
Pr.max:51.02 km/h
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: kcal
Temperatura:19.0
Podjazdy:339 m
Mapka trasy
musiałem zbadać rejony szemuda, nigdy tam nie byłem
w prognozach deszcz tylko przelotni, więc jechałem bez obaw. jadę gdzieś w lesie w połowie drogi z wejherlandii do sz., kap kap kap i ulewa. taki prawdziwy, letni am shower:) przeczekałem to z 10 minut, patrzę że cholernie mokro, a rower niedawno myty, ubranka też. myślałem czy wracać czy kontynuować. wyszło lekkie słońce. przejeżdża jakiś szosowiec, ma gdzieś że jest mokro, że pada i w ogóle. trzeba myśleć pozytywnie! no i pojechałem, musiałem zrobić pierwszą w życiu 100 w mokrym:) nawet fajnie się jechało, bo postanowiłem nie zwalniać tempa. błotników brak, woda jest wszędzie ale nic tam.
wjeżdżam do szemuda, widzę całkiem niezłą wycieczkę rowerową turystyczną(sakwy itp.), gdzieś z 15 osób, musiałem wyprzedzać pod górkę
za kamieniem(notabene w deszczu brzydki jak noc) dopiero zaczęła się jazda! jako że nogi przykryte były błotem to mogłem konkretnie przygazować, na prostej 45 nawet! pod górkę na 3-8! nie wiem skąd takie siły hehe
za kielnem kolejny am shower, wykorzystałem go na bufet time:)
później standardowo do gdańska, postraszyć ludzi swoim brudem:D
w gdyni za dworcem jakiś wyprzedziłem jakiegoś typa. później patrzę że mnie goni. no dobra, zmierzymy się. cisnąłem swoim tempem, nie odpuszczał. przede mną jechała para rowerzystów, musiałem zwolnić bo nie było możliwości wyprzedzania. kolo wykorzystał to na ucieczkę, odjechał ze 150 metrów. gdy już wróciłem do swojego tempa zauważyłem że kolo zwolnił, szybko go złapałem i siedziałem mu na kole. gdy się odwrócił musiał się nieźle zdiwić kogo tam zobaczył:) pedałowałem lajtowo, majestatycznie na 3-8. w końcu mnie przepuścił, widział że szybszy jestem. później odjechałem i już go więcej nie widziałem:)
wniosek jest jeden: mierz siły na zamiary:) mimo że w nogach było już 90km, to nie było problemu z szybką jazdą, tak samo na serpentynie, wyjątkowo podjechaną na 3-5:)
nie będę pisał o baranie co na mnie trąbił na spacerowej kiedy omijałem stojący samochód, szkoda nerwów
po 85km poluźnił mi się tylny klocek. dziś go zamieniałem, widocznie za słabo przykręciłem
i po dzisiejszym wypadzie przebiłem CAŁĄ sumę kilometrów z zeszłego roku:) i przy okazji prawie wyrównałem maj. oj, coś w lipcu pęknie tysiączek...
pogórze-rumia-reda-wejherowo-sopieszyno-przetoczyno-szemud-kamień-kielno-chwaszczyno-osowa-oliwa-przymorze-sopot-orłowo-centrum-obłuże-chylonia-pogórze
Kategoria 100 - 149,99


